AKTUALNOŚCI
  
 
NEFRYCIANIE POPARZENI W OGNISKU
26.08.2014 
 
Przed ligową premierową wiadomo było, że nastroje w szeregach jordanowian są bojowe. Zwłaszcza motywująco na podopiecznych trenera Maćka Bielskiego podziałały zwycięskie mecze sparingowe. Z drugiej jednak strony optymizm należało ostudzić, bo rywalami w t6ych konfrontacjach były zespoły z niższych klas rozgrywkowych. Oparta na samych młodych graczach kadra to zapewne melodia przyszłości, a każdy kolejny pojedynek umożliwia nabranie doświadczenia i umiejętności. W porównaniu do poprzedniego sezonu doszło do zmiany pokoleń na wielu pozycjach i nikt aktualnie nie nakłada na zawodników presji osiągania sukcesów, bo to powinno przyjść z czasem.

Starcia z przewornianami najczęściej przebiegały w aurze zapiekłej i wyrównanej walki. Teraz, co prawda ekipę spod Strzelina opuścił najlepszy gracz A. Półchłopek, ale i tak trzeba było liczyć się z tym, iż to wcale nie wpłynie jakoś znacząco na niekorzyść przeciwnika, który już niejednokrotnie demonstrował wysoki poziom.

Do wyjściowego składu coach desygnował kilku debiutantów. I tak między słupkami stanął P. Gadomski, który co prawda już kiedyś znajdował się wśród zawodników uprawnionych do gry, ale oficjalnego występu w naszych barwach nie zaliczył. W linii defensywy pojawił się sprowadzony z „Iskry” Janówek M. Antoń, mający w swoim piłkarskim CV występy w juniorach. Identyczna sytuacja dotyczyła P. Chmielarczyka.

Od pierwszych minut dostrzegaliśmy fakt braku zgrania poszczególnych formacji przyjezdnych. Brakowało kolektywnej i dokładnej gry i nie za wiele atutów posiadaliśmy w ofensywie. P. Rudziński był ospały i miotał się na boisku, nie stwarzając żadnego zagrożenia pod bramką rywali.
Miejscowi po przejęciu inicjatywy w 23 min. objęli prowadzenie, kiedy po kilku dobitkach futbolówkę do bramki wpakował jeden z miejscowych przy biernej postawie naszej obrony. Nasi gracze podrażnieni takim obrotem sprawy starali się atakować i w 38 min. ich zabiegi przyniosły skutek. W polu karnym gospodarzy faulowany był M. Krawiec. Z jedenastu metrów sprawiedliwość wymierzyć próbował sam poszkodowany, ale trafił w słupek. Na szczęście do piłki najszybciej podążył A. Brzeźny i uprzedzając obrońców wcelował gałę do bramki. Nie za długo biało-zieloni cieszyli się z prowadzenia, gdyż w 43 min. niefrasobliwość naszego piłkarza wykorzystał rywal, co spowodowało rzut karny. Wykonawca wapna zamienił je na gola. Tego trafienia zdecydowanie powinno było się uniknąć, bo tzw. bramka do szatni z reguły demobilizująco wpływa na drużynę.
Po przerwie w miejsce Włodka na murawie zameldował się D. Ginardo, który na szpicy miał wykazywać dużo zaangażowania. Szkoda tylko, że raczej nie za bardzo mu się to udawało, ponieważ silni fizycznie defensorzy Ogniska rozbijali każdą akcję.

Zamiast remisu w 50 min. przewornianie odskoczyli na dwa trafienia przewagi. Po uderzeniu i rykoszecie piłka wpada do świątyni P. Gadomskiego, który w tej sytuacji nie miał nic do powiedzenia. W 53 min. trener zdecydował się do dokonanie trzech korekt w składzie. Na placu pojawili się P. Ziemba, A. Barabach i G. Szwiec. Ten ruch personalny dał powodzenie w 62 min. kiedy po dośrodkowaniu D. Ginardo ładnym uderzeniem głową umieścił kulę w klatce. Niestety późniejszym poczynaniom jordanowian brakowało jakości i ciężko im było przedostawać się pod pole karne przeciwnika. Za to przy kilku kontrach miejscowych od straty gola uchronił nas Meny.
Pierwsze koty za płoty. Teraz powinno być już chyba tylko lepiej. Miejmy nadzieję, że do składu szybko wrócą nasi bardziej okrzepnięci na ligowym froncie S. Filas, M. Czyż, R. Gabryś i J. Demski. Na pewno pożytek z nich będzie duży i wprowadzą oni więcej spokoju w grze.

OGNISKO PRZEWORNO - NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI 3-2 (2-1)

Skład (Nefryt):
P. Gadomski - A. Kaczor, M. Antoń, P. Chmielarczyk, P. Turkiewicz - A. Brzeźny (53 min. P. Ziemba), D. Lech (53 min. A. Barabach), P. Tapka (53 min. G. Szwiec), M. Krawiec, A. Gieracki - P. Rudziński (46 min. D. Ginardo).

Żółte kartki (Nefryt):
P. Chmielarczyk, P. Ziemba.

Sędziowali:
Sulikowski jako główny oraz Sarna i Małecki.