AKTUALNOŚCI
  
 
NIE BYŁO NAJGORZEJ, WALKA "NA NOŻE" NIE WYSTARCZYŁA NA BROŻEC
09.09.2014 
 

Wiele niepokoju wzbudzał w nas pojedynek z Brożcem, gdyż goście po dwóch kolejkach legitymowali się dwoma zwycięstwami a zaciąg graczy ze Strzelina i okolic ma w końcu zagwarantować pobudliwemu prezesowi Głowackiemu awans do okręgówki. Jordanowianie zamierzali w końcu pokazać, że determinacja i ambicja są konieczne, aby postawić się silniejszemu rywalowi. Wiedzieliśmy również, że szczególną opieką otoczyć trzeba będzie największe indywidualności brożczan Tomasza Bartosza i Marka Tabora.

Jednym z tych, który miał powstrzymać ofensywnych graczy gości miał być powracający po długi nieobecności spowodowanej kontuzją, Sylwek Filas.

Od pierwszego gwizdka sędziego na boisku rozgorzała batalia, a nefrycianie wykazywali się wielką wolą walki, nie odstawiając nogi w żadnej sytuacji i wchodząc często w kontakt fizyczny z przeciwnikiem. Pierwsze pięć minut upłynęło pod znakiem lekkiej przewagi przyjezdnych. W 3 min. po rzucie wolnym jeden z przyjezdnych niewiele chybił, uderzając głową. W odpowiedzi w 10 min. Patryk Tapka zagrał do Piotrka Rudzińskiego, ale intencje naszego napastnika uprzedził bramkarz brożczan. W 12 min. po kąśliwym strzale pomocnika gości kulę na róg wypiąstkował Piotrek Gadomski. Cztery minuty potem Artur Brzeźny minął na prawej flance dwóch przeciwników i posłał ostrą centrę w szesnastkę, ale nikogo z jego partnerów nie było na zamknięciu akcji. Po wznowieniu gry z rzutu rożnego przez Michała Krawca do piłki w polu karny doszedł, jednak jego główka okazała się niecelna. W 19 min. brożczanie znaleźli się w tarapatach, gdy jeden z ich graczy nie wytrzymał i umyślnie kopnął Patryka Turkiewicza, nie pozostawiając rozjemcy wyboru, który ukarał winowajcę czerwonym kartonikiem. W 22 min. soczystym kopnięciem ostatnią instancję gości zaskoczyć próbował Tapczan, lecz nieskutecznie. Z upływem minut inicjatywę zaczęli przejmować nefrycianie. Konsekwencją tego była sytuacja, kiedy Turek dokładnym podaniem obsłużył Siwego, a temu zabrakło zimnej krwi, gdyż nie wcelował w światło bramki. Wszystko wskazywało na to, że celne trafienie biało-zielonych jest kwestią czasu, ale niestety prawda była brutalna. Po dalekim wykopie jednego z przyjezdnych Suseł tak niefortunnie interweniował, iż zamiast ekspediować bala poza boisko skierował go w stronę świątyni Menego. Ten zamiast wyczekać na zachowanie rywala wyszedł do piłki i starał się ją złapać. Niestety pozwolił się przepchnąć , po czym w geście rozpaczy sfaulował składającego się do strzału rywala. Sędzia znowu nie miał najmniejszych wątpliwości i wyciągnął z kieszonki "czerwo". Rzut karny został pewnie wykorzystany przez jego wykonawcę. To podcięło skrzydła jordanowianom i do końca pierwszej części nie byli oni w stanie odnaleźć się na placu.

W przerwie trener Maciek Bielski przekonywał swoich podopiecznych do postawienia się bardziej doświadczonym brożczanom i zdyskontowania personalnej przewagi. Szkoda tylko, że to jako pierwsi zaatakowali teamu spod Strzelina. M. Tabor przekazał futbolówkę T. Bartoszowi, ale Kondziu wyczekał napastnika i kapitalnie wyłapał piłkę. W 48 min. z dystansu uderzał Arczi, lecz zabrakło mocy. Nefrycianie nie znajdowali sposobu na przedarcie się pod pole karne a ograni brożczanie spokojnie wyczekiwali na odpowiedni moment, by podwyższyć prowadzenie. Raptem za kolejne trzy minuty mogło być już 0-3. Fatalną pomyłkę popełnił sędzia główny, nie dostrzegając zagrania ręką T. Bartosza, natomiast zauważając trafienie w ramię Susła. Sęk w tym, że cało zdarzenie nastąpiło w polu karnym i pan Kędzierski wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów do klatki. Kondziu cierpliwie wyczekał na ruch strzelca i odbił futbolówkę. W 67 min. niepotrzebnie wślizgiem w nogi napastnika Brożca wszedł Tomek Mirowski, czym spowodował "wapno". Tym razem egzekutor jedenastki okazał się bezbłędny. W 67 min. Misiek zacentrował na przedpole przyjezdnych, tam z gałą minął się wprowadzony za Tapczana Dominik Ginardo a bal powędrował do Siwego, który plasowany strzałem wpakował ją do sieci. Zrodziły się nadzieje na uzyskanie kontaktowego trafienia, ale wszystko spełzło na niczym, ponieważ to rywale ukłuli po raz czwarty. T. Bartosz urwał się naszej defensywie i w sytuacji jeden na jednego nie dał najmniejszych szans Kondziowi. Rozmiary porażki zdołał jeszcze zmniejszyć Domino, wykorzystując nieudanie zastawioną przez przyjezdnych pułapkę ofsajdową.

Bezwzględnie nie można było odmówić naszym graczom poświęcenia. Zabrakło im głównie kogoś takiego jak M. Tabor, zawodnika umiejącego przetrzymać i rozegrać piłkę. Teraz przed biało-zielonymi pojedynek z kolejnym kandydatem do awansu, KS Żórawiną. Nieuniknione jest wyzwolenie z siebie mnóstwa

NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI - LKS BROŻEC 2-4 (0-1)

Skład (Nefryt):
P. Gadomski - A. Kaczor, M. Antoń, S.Filas, T. Mirowski - A. Brzeźny, D. Lech, M. Krawiec (85 min. P. Chmielarczyk), P. Turkiewicz (68 min. P. Ziemba) - P. Rudziński (38 min. K. Frankiewicz), P. Tapka (62 min. D. Ginardo).

Czerwona kartka (Nefryt):
P. Gadomski (akcja ratunkowa).

Żółte kartki (Nefryt):
S. Filas, A. Kaczor, M. Krawiec, T. Mirowski, P. Tapka.

Sędziowali:
Kędzierski jako główny oraz Mila i Niciński.