AKTUALNOŚCI
  
 
PIŁKARSKA FIESTA POD ZNAKIEM POŻEGNAŃ
19.09.2014 
 

W niedzielę, 14 września, Zarząd Nefrytu zorganizował festyn piłkarski, który stał się także okazją do podziękowań na rzecz zasłużonych osób dla naszego klubu. W związku z tym preludium do imprezy było uhonorowanie Szczepana Horaka i Marka Mazura pamiątkowymi paterami. Nasz wieloletni prezes klub, który pełnił tę funkcję nieustannie przez 31 lat, wniósł mnóstwo serducha i zaangażowania w działalność biało-zielonych. Nie sposób wymieniać w tym miejscu wszystkie a dokonania Szczepana, ale nie można zapomnieć, że dzięki niemu drużyna powstała, kiedy to w 1983 r. po powrocie z wojska, podjął się trudu formowania jordanowskiej ekipy. W przeciągu tych kilkudziesięciu lat były wzloty i upadki, ale zdecydowanie więcej było tych pierwszych. Życzymy mu zdrówka i dobrego humoru oraz realizowania się w swojej pasji w roli kibica.

Popularny „Misiek” natomiast dowodził drużyną seniorów i juniorów przez dziesięć lat. Decyzja o jego sprowadzeniu w celu podjęcia obowiązków trenerskich okazała się słuszną, ponieważ wobec jego zapału i ludzkiej życzliwości powstała grupa fajnych chłopaków, która tworzyła sympatyczną atmosferę. Pierwsze sezony po awansie do „A” klasy wyglądały naprawdę obiecująco pod batutą Marka. Jako doświadczony zawodnik takich klubów jak Śląsk Wrocław, czy też Miedź Legnica stał się autorytetem dla młodych piłkarzy. Z biegiem czasu nieunikniona była naturalna zmiana i dokonanie kosmetyki w klubie. Tym samym Marek podjął decyzję o rezygnacji, ale nie zapomniał o zespole i nadal jest mu przychylny. W imieniu Zarządu, wielkie dzięki dla Mara i powodzenia na gruncie trenerskim.

Same zmagania piłkarskie przebiegały w serdecznym klimacie, ale dało się dostrzec, iż wszyscy traktują mecze poważnie. Najpierw oldboje pokazali, że nie zapomnieli grać w piłkę, czego doświadczyli juniorzy, ulegając naszym emerytom piłkarskim w stosunku 1-5. Widać, że przed naszymi chłopakami jeszcze sporo nauki, aby zdobyć odpowiednie umiejętności. Pod okiem Alberta Kaczora na pewno rozwiną się i będą walczyć kiedyś o najwyższe cele. Niestety z seniorami młodzież nie poradziła sobie, ale zaprezentowała kilka akcji dających nadzieję na przyszłość.
O wyniku pikniku, który akurat był kwestią drugoplanową, miał rozstrzygnąć pojedynek pomiędzy oldbojami i seniorami. Całe spotkanie było wyrównane, a jego losach zadecydowała kuriozalna bramka, która powinna skutkować konfliktem rodzinnym ?. Po wznowieniu gry Artur Brzeźny pokonał swojego ojca Wieśka strzałem z połowy boiska. Nasz najstarszy team nie złożył broni i wypracował sobie sporo okazji podbramkowych, ale szwankowała skuteczność. Szkoda, że w szeregach oldbojów zabrakło Ryśka Izydorczyka, Pawła Filipczaka, Krzyśka Matusiewicza czy też Mariusza Lebidy, bo wtedy poprzeczka postawiona przed seniorami byłaby wyższa.

Po części sportowej przyszła pora na coś na ząb i wszyscy uczestnicy wraz z rodzinami zasiedli do wspólnego grilla. Wszystkiemu towarzyszyła muzyka i spikerka w wykonaniu zawsze chętnego do współpracy Rafała Zarzyckiego.

Wszystkim, którzy przysłużyli się do organizacji imprezy, serdecznie dziękujemy i liczymy, że takie inicjatywy będą kontynuowane.


ZOBACZ: