AKTUALNOŚCI
  
 
BEZ ŁADU I SKŁADU
25.09.2014 
 
Po czterech kolejnych porażkach co spowodowało, iż nefrycianie zajęli niechlubną pozycję czerwonej latarni, tliła się w nas nadzieja na przynajmniej podjęcie walki z radwaniczanami. Kolektyw podbudowany rundą rewanżową poprzedniego sezonu upatrywany był przez wielu jako jeden z kandydatów do awansu. Podopieczni trenera Maćka Bielskiego mieli udowodnić, że dobra dyspozycja w drugiej połowie meczu w Żórawinie nie była dziełem przypadku. Trykoty podwrocławskiej ekipy przywdziewają m. in. Irek Brzezicki i Mateusz Sionkowski, do niedawna biegający w biało-zielonych strojach. Ten pierwszy aktualnie zajmuje się szkoleniem naszych bramkarzy i wierzymy, że niedługo powróci na stałe w „domowe piłkarskie pielesze”.

Już przed zawodami wyszło na jaw niezrozumiałe podejście do swojej roli w klubie Michała Krawca. Jeden z najlepszych zawodników starcia przeciwko Żórawinie a zarazem członek zarządu, zdaniem wielu zlekceważył swoich partnerów z drużyny oraz kolegów działaczy. W piątek w nocy przesłał sms-a z informacją o niemożności przybycia na spotkanie z uwagi na pobyt nad morzem. Mało to wszystko poważne, bo Misiek powinien poczuwać się jeszcze bardziej do odpowiedzialności za drużynę tym bardziej, że w Borowie z nie do końca przekonywujących powodów nie stawił się na meczu. Dziwiła też postawa Kondzia, który narzekał na przeziębienie, a myśleliśmy, że po bardzo dobrej postawie w Żórawinie takie drobne kłopoty będzie w sanie przezwyciężyć i pojawi się między słupkami. Brakowało ponadto, przebywających za granicą, Marka Antonia, u którego widać progres formy oraz Dawida Lecha.

Niestety od pierwszej minuty jordanowianie spacerowali po boisku i wdali się w chaotyczną grę, co bardziej odpowiadało gościom, którzy bez większego wysiłku przedostawali się pod świątynię Piotrka Gadomskiego. To jednak gospodarze jako pierwsi oddali celne trafienie na bramkę występującego w szeregach przyjezdnych naszego długoletniego golkipera Irka Brzezickiego. Uczynił to Arczi z rzutu wolnego, ale Bekon spokojnie poradził sobie z wyłapaniem piłki. W 10 min. Meny kolejny raz w tej rundzie sprokurował stratę gola. Zamiast zdecydowanie wychodzić do futbolówki, nagle zatrzymał się, co zdezorientowało Alberta Kaczora, który próbując ratować sytuację blokował naciskającego przeciwnika. Sędzia podjął dyskusyjną decyzję i po konsultacji z asystentem wskazał na jedenasty metr. Wykonawca tego stałego fragmentu nie miał problemów z umieszczeniem gały w siatce. Biało-zieloni zamiast próbować wyrównać, totalnie się pogubili. Nie byli w stanie wymienić nawet paru podań, jedynie Artur Brzeźny prezentował się korzystnie. To wszystko musiało skończyć się niepomyślnie i tak też było, gdy jeden z pomocników przyjezdnych, jak tyczki, minął kilku nefrycian, po czym dograł do zupełnie niepilnowanego kolegi, a ten dopełnił formalności. W 20 min. kontaktowego gola zdobyć mógł Paweł Ziemba, trafiając piętą po kornerze w słupek. W 28 min. było już 0-3, po błędzie Sylwka Filasa. W 35 min. na solową akcję zdecydował się Arczi, ale jedynie wywalczył rzut rożny. Przyjezdni postawili pieczęć na wygranej tuż przed przerwą i zdemolowali biało-zielonych, odskakując po pierwszej odsłonie na dystans czterech trafień.

O drugiej części rywalizacji można jak najszybciej zapomnieć. Kolektyw, posiadając komfort w postaci przewagi czterech bramek nie silił się na jakieś ofensywne poczynania. Jordanowianie z kolei nie mieli argumentów piłkarskich, aby wykreować coś w ofensywie i konfrontacja zakończyła się koszmarnie dla nefrycian. Nie można tez przejść obojętnie obok tego, że wprowadzony na plac szesnastoletni Szymon Walczak prezentował się dużo lepiej od ogranych partnerów z drużyny, co nienajlepiej o nich świadczy.

Wiedzieliśmy, że po zmianie pokoleniowej potrzeba będzie czasu na ułożenie wszystkich klocków. Pomimo tego sądziliśmy, że przynajmniej z beniaminkami będziemy w stanie zdobywać punkty. Życie zweryfikowało te prognozy i brutalna prawda jest taka, że jeżeli nie wzrośnie konkurencja w zespole możemy mieć problem z utrzymaniem się. Drobną pociechą jest dołączenie w najbliższą niedzielę do drużyny przez Dawida Lecha oraz powrót po kontuzji Radka Gabrysia. Czas w końcu na przełamanie tej fatalnej czarnej passy i zdobycie jakichś punktów już w Kuropatniku.

NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI - KOLEKTYW RADWANICE 0-4 (0-4)

Skład (Nefryt):
P. Gadomski - A. Kaczor, S.Filas, M. Czyż, T. Mirowski (46 min. P. Rudziński) - A. Brzeźny, P. Turkiewicz (78 min. Sz. Walczak), P. Ziemba (65 min. R. Gabryś), P. Chmielarczyk (46 min. M. Chmielarczyk), G. Wawrzaszek (46 min. A. Gieracki) - P. Tapka (65 min. J. Szczęśniak).

Żółte kartki (Nefryt):
T. Mirowski.

Sędziowali:
Sarżyński jako główny oraz K. Nowak i Swórski.