AKTUALNOŚCI
  
 
UPADKI I WZLOTY
01.12.2014 
 
Wobec zaległości, z uwagi na intensyfikację obowiązków piszącego te słowa, w zrelacjonowaniu ostatnich czerech teraz przychodzi na ich resume. Po pogromie Czarnych Sobocisko jordanowianie z podniesionymi głowami udawali się do Sobótki, gdzie podejmował ich lider rozgrywek. Oczekiwania na korzystny rezultat tonowane były choćby pozycją w tabeli. Nefrycianie dzierżyli niechlubne miano czerwonej latarni i trudno było przypuszczać, że miejscowi nie staną na wysokości zadania, dopisując sobie kolejne trzy oczka.

Zachodzianie nie ukrywają aspiracji awansu i tylko chyba zlekceważenie biało-zielonych dawałoby szansę na sprawienie niespodzianki. Już pierwsza minuta pokazała jak może przebiegać spotkanie, kiedy to po wrzucie z autu futbolówka trafiał do dysponującego imponującymi warunkami fizycznymi K. Lupy, ale z jego strzałem na szczęście poradził sobie Kondziu. Goście schowania za podwójną gardą próbowali odgryzać się kontrami, ale szwankowała precyzja. W 8 min. od straty gola uchronił swoich kolegów M. Czyż, wybijając głową piłkę na rzut rożny. Niestety chwilę potem nefrycianie dopuścili się niepotrzebnego przewinienia przed polem karnym. Na taki stały fragment czekał K. Lupa, który plasowanym strzałem otworzył wynik zawodów. Jordanowianie nie zdążyli jeszcze ochłonąć a przegrywali już 0-2. Złe ustawienie naszej linii obronnej wykorzystał D. Krawiec, umieszczając kulę w siatce. Dwie minuty później słupek świątyni ostemplował K. Lupa. Widząc niespecjalnie funkcjonującą środkową linię pomocy trener M. Bielski postanowił w miejsce R. Gabrysia wprowadzić P. Tapkę. Niestety po kilku minutach S. Filas napomniany został przez drugą żółtą kartkę, a że to było to drugi kartonik tego samego koloru, Suseł musiał opuścić murawę. Trzeba dodać, że decyzja sędziego była co najmniej dyskusyjna, ponieważ arbiter wcześniej nie dopatrzył się ewidentnego faulu na Sylwku, a nieprzepisowe zagranie naszego gracza jakoś zostało dostrzeżone. Personalne osłabienie nie rokowało najlepiej na tle dobrze dysponowanego rywala. Swoją przewagę jeszcze w pierwszej połowie miejscowi udokumentowali trzecim trafieniem. W przerwie coach przeprowadził cztery zmiany, desygnując do gry m. in. rezerwowego bramkarza P. Gadomskiego. Podyktowane to było zapewne tym, że nie za bardzo można było wierzyć w osiągnięcie korzystnego wyniku i swoją szansę mogli dostać rezerwowi. Druga odsłona wyglądała już o wiele lepiej w wykonaniu biało-zielonych. Dało się zauważyć przynajmniej większe zaangażowanie i wolę walki. Gospodarze jednak w ostatnim kwadransie potwierdzili swoją wyższość, zdobywając dwie bramki, w konsekwencji odnosząc w pełni zasłużone zwycięstwo.