AKTUALNOŚCI
  
 
OGNISKO LEKKO PRZYTŁUMIONE
03.04.2014 
 
Otwarcie rundy wiosennej miało dać odpowiedź wszystkim dobrze życzącym nefrycianom, czy przeprowadzone przez działaczy transfery pozwolą spokojnie myśleć o oddaleniu się od strefy spadkowej. Na pierwszy ogień przyszło jordanowianom nomen omen z Ogniskiem Przeworno, które jest naszym bezpośrednim w walce o utrzymanie. Przyjezdni byli dla nas pod względem personalnym jedną wielką niewiadomą. Docierały sygnały, że w przerwie zimowej ich kadra się uszczupliła. Jak się okazało w porównaniu do pierwszej części sezonu ekipa gości raczej utrzymała skład osobowy.

Nefrycianie nie mieli możliwości przystąpić do zawodów w optymalnym, bowiem Michał Krawiec zmaga się z kontuzją mięśniową, natomiast Radek Gabryś nie pojawił się z powodów rodzinnych.
Od pierwszej minuty szansę wybiegnięcie w pierwszej jedenastce od trenera otrzymali nowi-starzy gracze. I tak w bramce zameldował się Irek Brzezicki, a w linii napadu ustawieni zostali Marcin Lisowski i Staszek Ziemba. Już w 2 min. miejscowi mogli cieszyć się z objęcia prowadzenia. Artur Brzeźny uruchomił dokładnym podaniem Lisa, który jednak w sytuacji sam na sam nieczysto trafił w futbolówkę. Do piłki dopadł na szczęście Paweł Ziemba i skierował piłkę do pustej bramki. Kolejne fragmenty spotkania upływały pod znakiem gry w środku pola, gdzie obie ekipy miały wielkie trudności z opanowaniem kuli. Mnożyły się niedokładności, które spowodowane były też nierówną nawierzchnią. Nietrudno było dostrzec, że zawodnikom brakuje styczności z murawą. W 8 min. Lisu podciągnął prawą stroną, po czym posłał ostre dośrodkowanie na przedpole bramki. Za akcją nie nadążył żaden z jego partnerów i ostatecznie piłkę za linię końcową wyekspediował jeden z defensorów gości. Po kornerze przed szansą na podwyższenie prowadzenia stanął Lisu, ale znajdując się w kilka metrów przed klatką nie zdołał skierować skóry w jej światło. Następne pół godziny to nudy na pudy, ponieważ żaden z zespołów nie potrafił zawiązać składnej akcji. Jedynym niemiłym dla nas przerywnikiem była żółta kartka otrzymana przez Alberta Kaczora, wykluczającą go od udziału w kolejnym spotkaniu. Zasadność jej pokazania była co najmniej dyskusyjna, bo Albi czysto wygarnął futbolówkę spod nóg napastnik przyjezdnych. Wreszcie w 42 min. ten impas powinien przerwać Lisu, który po podaniu od Dawida Lecha znalazł się w stuprocentowej okazji do zdobycia drugiego trafienia dla nefrycian. Niestety w doskonałej sytuacji, będąc tylko przed P. Kubatem fatalnie przestrzelił. Szkoda, gdyż bramka do szatni zapewne ustawiłaby ten pojedynek. Chociaż z drugiej strony niewiele brakowało, aby jeszcze w tej części gry przewornianie doprowadzili do wyrównania, kiedy jeden z nich z połowy boiska próbował lobbować wysuniętego Bekona. Do szczęścia piłkarzowi Ogniska zabrakło niewiele, ponieważ gała poszybowała tuż nad poprzeczką.

W przerwie wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że niezbędne jest jak najszybsze wyjście na dwubramkowy dystans przewagi, bo przyjezdni z upływem czasu poczują coraz większą szansę na wywiezienie z Jordanowa jakichś punktów.

Plany zostały szybko wcielone w życie, w 49 min. po dyskusyjnym rzucie karnym i szczęśliwym uderzeniu Artura Brzeźnego gospodarze prowadzili już 2-0. Wszystko zmierzało do tego, że biało-zieloni spokojnie dotrwają z bezpieczną przewagą do ostatniego gwizdka sędziego. Niestety swoją nieodpowiedzialnością, kopiąc rywala bez piłki, Arczi osłabił swoją drużynę. Zachowanie naszego pomocnika jest niewytłumaczalne, bowiem jako jeden z bardzie doświadczonych graczy powinien trzymać nerwy na wodzy i nie dać się sprowokować przeciwnikowi. Przewornianie zwietrzyli możliwość większego naciśnięcia na osłabionych personalnie miejscowych. Już w 70 min. zdobyli kontaktowego gola. Co prawda nie było to poprzedzone jakąś finezyjną akcją tylko po rykoszecie z rzutu wolnego, ale liczy się efekt. Nefrycianie zmuszeni do bardziej zachowawczej gry nastawili się na grę z kontry i w 75 min. bliski podwyższenia prowadzenia był Siwy, oddając po rzucie wolnym strzał, po którym kula potoczyła się niewielkiej odległości od słupka. Przez ostatni kwadrans goście nie zdołali wypracować sobie dogodnej sposobności na wyrównanie i strat.
Podsumowując, należy stwierdzić, że w poczynaniach jordanowian zaobserwować dało się mnóstwo mankamentów o zwłaszcza nieporządkowaną i chaotyczną grę. Jedynym wytłumaczeniem jest fakt pierwszego meczu i nadzieja, że z biegiem czasu wszystko na boisku w wykonaniu naszych piłkarzy będzie bardziej płynne i efektywne. Przyszłe zawody zrewidują prawdziwe możliwości biało-zielonych.

NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI – OGNISKO PRZEWORNO 2-1 (1-0)

Skład (Nefryt):
I. Brzezicki - S. Filas, B. Kuc, M. Czyż, T. Mirowski - A. Kaczor, A. Brzeźny , P. Ziemba (74 min. P. Turkiewicz), D. Lech (83 min. J. Szczęśniak), S. Ziemba (65 min. J. Markiewicz) - M. Lisowski (88 min. K. Droszczak).

Bramki (Nefryt):
P. Ziemba (3 min.) A. Brzeźny (49 min. z rzutu karnego).

Żółte kartki (Nefryt):
A. Kaczor, J. Markiewicz.

Czerwona kartka (Nefryt):
A. Brzeźny.

Sędziowali:
A. Mazgaj jako główny oraz Duda i Bojdo.