AKTUALNOŚCI
  
 
PLAN NASZEGO TRENERA ZRANIŁ LIDERA
17.04.2014 
 
Przed potyczką z prowadzącym w tabeli Brożcem wiedzieliśmy, że co prawda w tabeli dzieli nas kilka pozycji, to jednak z mocniejszymi przeciwnikami jordanowianie radzą sobie lepiej. Ponadto biało-zieloni chcieli udowodnić, że minimalne wygrane w pierwszych dwóch spotkaniach rundy wiosennej i styl prezentowany przez naszych graczy to złe miłego początki. Do starcia z miejscowymi nefrycianie praktycznie przystąpili w optymalnym składzie, jedynie bez odpoczywającego za czerwoną kartkę Artura Brzeźnego.

Szansę występu od pierwszej minuty dostał Krzysiek Droszczak, który zameldował się na prawej pomocy. Wstępna faza meczu miała pokazać, na co stać gospodarzy. Podopieczni trenera Kostka mieli wyczekiwać na działania ofensywne, dążyć do odcinania od piłki Marka Tabora, który rządzi i dzieli w środku pomocy brożczan i obsługuje podaniami Tomasza Bartosza, najskuteczniejszego zawodnika lidera. Rzeczywiście dłużej przy futbolówce utrzymywali się miejscowi a potwierdziło się to, że w rolę playmakera wcielił się wspomniany Tabor, rozrzucający jako wahadłowy piłki do swoich partnerów z ofensywy. Trzeba przyznać, że jordanowianie nie pozwolili rywalowi na wypracowanie jakiejś korzystnej okazji a znakomicie spisywała się cała formacja obronna. W środku dało się zaobserwować, że z meczu na mecz Sylwek Filas i Bartek Kuc co raz lepiej się rozumieją. Skrajni defensorzy w osobach Marcina Czyża i Tomka Mirowskiego pewnie powstrzymywali ataki Brożca. Tego dnia w dobrej dyspozycji znajdowali się też Marcin Lisowski i Dawid Lech a zwłaszcza ten pierwszy przyprawiał o ból głowy pilnujących go oponentów, przepychając ich i wygrywając walkę fizyczną. Już w 4 min. to właśnie nasz napastnik w 4 min. zaadresował gałę do Michała Krawca, ale strzał Miśka wyłapał Marcin Trzynoga. Następne minuty to wyrównana gra. Może i dłużej przy kuli utrzymywali się brożczanie, ale groźniejsi w swoich wypadach byli bianco-verde. W 18 min. Lisu próbował lobować bramkarza miejscowych, który wyłapał futbolówkę. W 23 min. ponownie Lisu dał się we znaki jedenastki spod Strzelina, wyprowadzając na dobrą okazję Siwego. Ostatecznie interweniował obrońca przeciwnika, wybijając bala w pole. Później jeszcze raz przed sposobnością na pokonanie instancji miejscowych stanął Dawid, ale po przedarciu się lewą flanką nie potrafił skutecznie sfinalizować akcji. Potem jeszcze Marcin Lisowski, kilka razy przechytrzył oponentów, lecz w końcowej fazie ataku zawsze czegoś brakowało. Tuż przed przerwą uśmiechnęło się też do nas szczęście, kiedy to po uderzeniu Marka Tabora futbolówka ostemplowała poprzeczkę bramki Irka Brzezickiego. Remis po pierwszych czterdziestu pięciu minutach był rezultatem sprawiedliwy, przynajmniej z perspektywy piszącego te słowa.

Druga odsłona przebiegała pod znakiem działań zaczepnych jednych i drugich. Trzeba stwierdzić wprost, że to nefrycianie wykazywali się większym zmysłem do gry ofensywnej i to oni wypracowali sobie więcej szans na otwarcie wyniku zawodów. Jednak to jako pierwsi celnie w światło bramki trafili miejscowi. Sprzyjającą okoliczność w postaci wiatru zdołali wykorzystać i po rzucie rożnym piłka zatoczyła łuk, po czym poszybowała nad Bekonem a z kilku metrów do klatki skierował ją Tomasz Bartosz. Zaledwie minutę później odpowiedział Lisu, który w sytuacji sam na sam poradził sobie perfekcyjnie i posłał gałę obok bezradnego golkipera gospodarzy. Z upływem czasu to jordanowianie, głównie za sprawą Lisa i Siwego organizowali niezwykle groźne kontrataki. Brożczanie nie radzili sobie z upilnowaniem wszędobylskiego Lisa a ten mijał ich i dwa razy wyłożył piłkę Siwemu. Częstokroć też rywale Niestety za pierwszym razem kula była za gran trochę za głęboko i Dawid nie poradził sobie z szybkim jej opanowaniem a zwłoka ta umożliwiła skuteczną interwencję strzegącemu bramki Brożca Marcinowi Trzynodze. Za drugim natomiast razem Siwy za bardzo wygonił się do boku. Gracze lidera praktycznie nie stworzyli sobie jakiejś klarownej szansy na drugiego gola i konfrontacja zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym, niekrzywdzącym żadnej ze stron. Przy większym łucie szczęścia to jednak biało-zieloni mogli sprawić psikusa pewnym siebie miejscowym.

Punkt zdobyty na wielce trudnym terenie daje pozytywnego kopa przed rywalizacją z prezentującą najatrakcyjniejszy futbol w tej rundzie Żórawiną, która gromi kolejnych rywali. My wszakże podbudowani bardzo dobrą postawą w Brożcu jesteśmy w stanie nawet wygrać to spotkanie.

LKS BROŻEC - NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI 1-1 (0-0)

Skład (Nefryt):
I. Brzezicki - S. Filas, B. Kuc, M. Czyż, T. Mirowski - A. Kaczor (90 min. S. Ziemba), P. Ziemba (80 min. J. Markiewicz), M. Krawiec, K. Droszczak (65 min. J. Szczęśniak), D. Lech - M. Lisowski.

Bramki (Nefryt):
M. Lisowski (56 min.)

Sędziowali:
Kędziora jako główny oraz Pawlak i Maciuszek.