AKTUALNOŚCI
  
 
POGROM GROMNIKA
10.02.2014 
 

Spotkanie z Gromnikiem Kuropatnik, który od czterech starć dzierżył miano drużyny niepokonanej, miało unaocznić niedowiarkom, że biało-zieloni rzeczywiście w tej rundzie są jedną z lepszych ekip serie A. Piąta pozycja zespołu spod stóp masywu Gromnika jeszcze bardziej motywowała nefrycian do udowodnienia, że zwycięstwa nie są dziełem przypadku. Wiedzieliśmy, że wszyscy podopieczni trenera Kostka będą do jego dyspozycji. Coach postanowił postąpić wg zasady „zwycięskiego składu się nie zmienia” i po poprawnym występie w Radwanicach Jacka Szczęśniaka postawił na niego, a Tomek Mirowski musiał pogodzić się z rolą rezerwowego.

W szeregach przyjezdnych też kilku piłkarzy nie mogło wystąpić, zwłaszcza przemeblowana zostać musiała linia obrony.`

Otwarcie zawodów nie obfitowało w jakieś warte zapamiętania akcje, obie drużyny grały trochę zachowawczo, ogniskując swoje siły w centralnej strefie boiska. W 7 min. wydawało się, że nic nie uchroni przyjezdnych od straty gola. Posłana w stronę pola karnego kuropatniczan piłka skozłowała niewdzięcznie, czego nie przewidział obrońca gości. Na to tylko czekał Marcin Lisowski, który przejął futbolówkę, po czym wyszedł jeden na jednego z bramkarzem gości i starał się go przechytrzyć lobem. Piłka ostatecznie ostemplowała słupek. Zaledwie 3 minuty później gospodarze wyszli na prowadzenie, gdy Jacek Szczęśniak posłał kulę do Lisa a ten pewnym, plasowanym strzałem umieścił piłkę w siatce. W 14 min. ww. nasz napastnik w lewym sektorze boiska wygrał walkę fizyczną z oponentem i pomknął na świątynię Dawida Krawczuka a w efekcie zdecydował się na strzał z kilkunastu metrów, z którym jednak poradził sobie wspomniany golkiper. Po tej sytuacji goście jakby troszkę odważniej próbowali zaatakować. Niewiele wszakże z tego wynikało, gdyż im bliżej pola karnego świątyni Irka Brzezickiego, tym bardziej rywalom brakowało koncepcji. W 18 min. Artur Brzeźny zdecydował się na indywidualną szarżę, mijając kilku przeciwników, w ostatecznym rozrachunku jego uderzenie okazało się za słabe. W 27 min. w zasadzie jedyną groźną okazję w pierwszej połowie wypracowali sobie kuropatniczanie, kiedy Rafał Leoszkiewicz próbował strzałem głową zaskoczyć Ira. Futbolówka pofrunęła tuż nad spojeniem słupka i poprzeczki. W 29 min. po raz kolejny aktywny Lisu z lewej strony oddał strzał, ale bal przeturlał się obok klatki. W 33 min. powinno być już 2-0. Arczi przekazał piłkę Lisowi a ten idealnie obsłużył Dawida Lecha. Tajemnicą Siwego pozostaje to, jak tej doskonałej szansy, stojąc przed pustą bramkę nie potrafił zamienić na celne trafienie. W 35 min. team spod Strzelina starał się uzyskać wyrównanie. Posłana z rzutu wolnego futbolówka przeskoczyła nad Sylwkiem Filasem i Jackiem Szczęśniakiem, po czym wpadła pod nogi jednego z gości, który nie wcelował jednak do bramki. W 40 min. z kolei tylko niedokładności Siwego goście zawdzięczają, że na przerwę nie schodzili z bagażem dwóch bramek. W 43 min. Jacek Szczęśniak, jak zauważył nasz sanitariusz Renek Gaweł, walnął koziołka...

W przerwie szkoleniowiec biało-zielonych uczulał swoich podopiecznych i prosił o zachowanie pełnej koncentracji. Wszyscy wiedzieli, że drugi gol może już rozstrzygnąć losy tego pojedynku.
Pierwsze dziesięć minut drugiej odsłony, to niemrawa gra z małą optyczną przewagą miejscowych. W 56 min. rzut wolny z boku egzekwował Arczi i ni to strzał, ni centra, omal nie zatrzymała się w prostokącie. W 57 min. Siwemu zabrakło pomysłu w korzystnej sytuacji, bo zamiast zagrywać do Michała Krawca czy też Lisa, stracił bala. W 58 min. do koszyczka Krawczuka piłkę kopnął Arczi. W 59 min., po nieprecyzyjnym podaniu Siwego, przeciwnik wyszedł z kontrą, ale znajdujący się w dobrej dyspozycji Bartek Kuc ofiarnym wślizgiem zażegnał niebezpieczeństwa. Od 60 min. zarysowała się już wyraźniejsza przewaga biało-zielonych, bo ekipa Gromnika jakby opadała z sił. W 62 min. prostopadłym podaniem Lisu wyprowadził Arcziego na pozycję sam na sam. Goniący naszego pomocnika obrońca kuropatniczan wytrącił go z biegu i przewrócił. Dobrze prowadzący zawody sędzia Paszkiewicz nie miał wątpliwości i pewnym ruchem ręki wskazał na wapno. Jednocześnie winowajcę słusznie napomniał czerwonym kartonikiem. Jedenastkę pewnie wykorzystał Misiek. W 68 min. w dobrej pozycji strzeleckiej znalazł się Paweł Ziemba, ale wszystko spaliło na panewce, ponieważ za długo zwlekał z oddaniem uderzenia. Kolejne fragmenty spotkania to już zdecydowana dominacja jordanowian. W 70 min. nasi gracze wyszli trzech na dwóch, lecz Siwy za wcześnie wyszedł do podania i znalazł się na pozycji spalonej. W 71 min. goście tak naprawdę pierwszy raz w tej części zagrozili Irkowi, gdy po wolnym egzekwowanym przez Krystiana Maciejewskiego kula pocałowała zewnętrzną stronę poprzeczki. W 75 min. Siwy odkupił wszystkie wcześniejsze swoje niedokładne zagrania. Przedryblował trzech rywali i nie dał szans Krawczukowi na skuteczną interwencję. Minutę potem dwójkowa akcja w wykonaniu Lisa i Arcziego zakończyła się uderzeniem tego drugiego, które okazało się zbyt słabe. Co się odwlecze, to nie uciecze… W 83 min. wprowadzony w 77 min. Staszek Ziemba dośrodkował wprost na głowę Michała Krawca, a ten podwyższył prowadzenie na 4-0. W 88 min. właśnie Wujek stanął na zdobycie gola, ale z 13 metrów posłał strzał nad dyszlem. W 89 min. do ofensywy zapuścił się zmotywowany Tomek Mirowski, który na placu zameldował się 12 min. wcześniej. Ruszył lewą flanką i znajdując się tuż przy linii końcowej wrzucił gałę na przedpole. Na to tylko czekał Lisu, ustalając rezultat na 5-0.

Udowodnienie swojej wyższości nad zespołem z czołówki każe już teraz wykoncypować wniosek, że bianco-verde są jedną z lepszych drużyn w rundzie wiosennej. Dokonane przez działaczy wzmocnienia nie poszły na marne i wszystko zmierza w dobrą stronę. Nie bez znaczenia na pewno jest tu rola trenera Józka Kostka, potrafiącego poukładać wszystkie klocki. Teraz przyjdzie nefrycianom zmierzyć się Czarnymi Sobocisko, które w kampanii jesiennej zdemolowaliśmy u siebie, wygrywając 8-2. Pomimo tego, że najbliższy przeciwnik znajduje się na przedostatnim miejscu w tabeli nie powinno się go lekceważyć, bo w ubiegłą niedzielę na wyjeździe zwyciężył Ognisko w stosunku 7-3. Ewentualna wygrana może nas przenieść, po raz pierwszy w tym sezonie, do górnej części tabeli, więc nie pozostaje nic innego jak tylko powalczyć o komplet oczek.

NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI - GROMNIK KUROPATNIK 5-0 (1-0)

Skład (Nefryt):
I. Brzezicki - S. Filas (85 min. J. Markiewicz), B. Kuc, M. Czyż, J. Szczęśniak(85 min. T. Mirowski) - A. Kaczor (85 min. A. Gieracki), P. Ziemba (75 min. K. Droszczak), M. Krawiec , A. Brzeźny (75 min. R. Gabryś) D. Lech (75 min. S. Ziemba) - M. Lisowski.

Bramki (Nefryt):
M. Lisowski 2 (10 i 89 min.), M. Krawiec 2 (65 i 84 min.), D. Lech (75 min.).

Żółte kartki (Nefryt):
M. Lisowski.

Sędziowali:
Paszkiewicz jako główny oraz Zembaty i B. Mielczarek.