AKTUALNOŚCI
  
 
CZARNI OFIARNI
15.05.2014 
 
Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że takie spotkania z mającymi nóż na gardle drużynami bywają najtrudniejsze. Dlatego też do Sobociska desperacko walczącego wybieraliśmy się z szacunkiem dla rywala, jednocześnie mieliśmy przekonanie o swojej wyższości piłkarskiej. Przestrogą dla nefrycian powinna była być wygrana Czarnych w Przewornie 7-3, co na pewno podniosło ich morale.

W kadrze meczowej nie znalazł się nasz kapitan Albert Kaczor, który musiał uczestniczyć w uroczystości rodzinnej. W jego miejsce do wyjściowej jedenastki trener Józek Kostek delegował Jakuba Markiewicza. Pozostali zawodnicy pozostawali do dyspozycji szkoleniowca.

Jako pierwsi pod bramkę przeciwnika podeszli miejscowi , w 2 min. wypracowując sobie rzut rożny, po którym doszło do zamieszania pod bramką Ira. Ten stały fragment gry zakończył się piątką dla jordanowian. Kolejne minuty zawodów to walka o przejęcie inicjatywy, ale żadna z ekip nie potrafiła zyskać przewagi. Najczęściej piłka znajdowała się w środkowej zonie a więcej widzieliśmy fauli niż składnych akcji. Trzeba w tym miejscu wrzucić kamyczek do ogródka sędziego… , który zamiast karać piłkarzy za przewinienia pozwalał na nadmiernie ostrą grę. Efektem takiej postawy arbitra był brutalny atak na Artura Brzeźnego, po którym nasz pomocnik długo zwijał się z bólu na murawie. W 19 min. kilkunastu centymetrów brakowało Lisowi, aby dojść do dośrodkowania z rzutu wolnego i pokonać Jana Nowaka, którego pierwsze interwencje dalekie były od ideału. W 25 min. biało-zieloni wyprowadzili zabójczą kontrę. Dobrze radzący sobie w środku pola Michał Krawiec wypuścił lewą flanką Dawida Lecha a ten dograł futbolówkę do wbiegającego Marcina Lisowskiego, który spokojnie ulokował piłkę w siatce. Strata gola na Czarnych podziałała na Czarnych pobudzająco, ale głównie w aspekcie agresji w grze, co odbijało się na niskim poziomie rywalizacji. Widząc brak jakiegoś konceptu w poczynaniach sobociszczan nefrycianie postanowili podwyższyć prowadzenie i tak też się stało w 32 min. Po raz kolejny lewym skrzydłem przedarł się Siwy i zaadresował gałę do Lisa a ten, znajdując się kilka metrów przed świątynią golkipera przeciwnika wcelował w poprzeczkę. Na szczęście tam gdzie powinien, stał Paweł Ziemba, który przechwycił bala i odegrał go do Arcziego. Najskuteczniejszy, wraz Dawidem Lechem, nasz zawodnik plasowanym strzałem zamienił tę sytuację na gola. Wydawało się, że losy tej potyczki są już prawie rozstrzygnięte zwłaszcza, że w 36 min. dwójkowa akcja pomiędzy Arturem i Pawłem o mało nie skończyła się trzecim celnym trafieniem. Do powodzenia brakowało celności, bo piłka pofrunęła nad poprzeczką. Szkoda tylko, że jordanowianie w pewnych momentach zawodów za bardzo się dekoncentrowali, co w konsekwencji poskutkowało zdobyciem przez gospodarzy kontaktowej bramki. W 40 min. niecelnie kulę wybijał Sylwek Filas, ta powędrowała do jednego z miejscowych mającego przed sobą dużo przestrzeni. Próbujący naprawiać swój błąd Suseł powalił w polu karnym oponenta, co skutkowało rzutem karnym dla miejscowych. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Marcin Lipiński. Rozochoceni takim obrotem sprawy sobociszczanie już zaledwie minutę potem wypracowali sobie okazję za przyczynkiem Mariusza Kłaka, ale dobrą interwencją popisał się Irek Brzezicki, zażegnując niebezpieczeństwa. W odpowiedzi Lisu, czując na plecach oddech rywala zasugerował przyjęcie futbolówki, po czym ją przepuścił i oszukał pilnującego go przeciwnika, ruszając w stronę bramki ostatniej instancji gospodarzy. W rezultacie posłał przeszywające podanie w szesnastkę, gdzie nie było jednak żadnego z jego partnerów.
W przerwie biało-zieloni uczulenia zostali przez coacha na zachowanie balansu w każdej formacji a także na większe skupienie się w szczególności w destrukcji.

Jak zweryfikowało boisko nefrycianie nie zdołali zaleceń trenera wcielić w życie, ponieważ już w 47 min. gospodarze wyrównali. Stało się to po przypadkowej rzekomej ręce Bartka Kuca w polu karnym a kolejnego gola z wapna na swoim koncie zapisał Marcin Lipiński. Taki niespodziewany przebieg wydarzeń skutkował w następnej fazie totalną ofensywą ze strony Czarnych. Nasi gracze wyglądali na całkowicie zagubionych. W obronie nie byliśmy w stanie opanować a następnie wybić piłki, która jak bumerang wracała z powrotem. W 52 min. ciągle nacierający miejscowi mogli wyjść na prowadzenie, ale pewnie ze strzałem zza szesnastki uporał się Iro. Nasza ekipa w dalszym ciągu nie mogła poradzić sobie z odparciem naporu ekipy z Sobociska i w 55 min. mieliśmy wiele szczęścia, kiedy po rzucie wolnym jeden z ich piłkarzy uderzył głową po koźle i kula poszybowała tuż nad prostokątem. Zupełnie pogubieni w defensywie bianco-verde chwilę potem pozostawili po kornerze po raz wtóry zbyt wiele swobody gospodarzom i po główce jednego z nich gała wg zawodników Czarnych przekroczyła linię bramkową. Sędzia boczny nic takiego jednak nie dostrzegł i jordanowianie wznawiali grę z pięciu metrów. Po pierwszym kwadransie w końcu nefrycianie powoli przejmowali inicjatywę. Szybko, gdyż w 64 min., przełożyło się to na trzecie trafienie. Przestawiony na defensywnego środkowego pomocnika Jacek Szczęśniak przekazał futbolówkę Siwemu a ten zaliczył po raz wtóry współudział w bramce, asystując Lisowi, który nie pomylił się w sytuacji sam na sam. Niebawem, w 65 min. swoją szansę stworzyli miejscowi, ale po wrzutce z prawej strony uderzenie jednego z nich powędrowało obok klatki. Końcowe minuty to już typowa gra w wykonaniu gości na utrzymanie wyniku i trzeba przyznać, że nienajgorzej to wyglądało, bo rywale nie zdołali sobie stworzyć jakiejś podbramkowej okazji. Nefrycianiom też jakoś specjalnie nie zależało na ofensywie i po trudnym pojedynku zeszli z trudnego terenu jako zwycięzcy.

Seria nieprzegranych starć trwa. Daje to niemałe powody do satysfakcji, ale nie można nie pamiętać o przestojach, które zdarzały się w Sobocisku. Lepiej poukładana ekipa mogłaby to wykorzystać, dlatego teraz trzeba już zapomnieć o potyczce z Czarnymi i nastawić się na konfrontację z Zachodem Sobótka, który puka do bram okręgówki. Wiemy, że podopiecznych trenera Kostka stać w tym meczu na walkę jak równy z równym i sprawienie psikusa pewnym siebie sobótczanom.

CZARNI SOBOCISKO - NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI 2-3 (1-2)

Skład (Nefryt):
I. Brzezicki - S. Filas, B. Kuc, M. Czyż, J. Szczęśniak) - J. Markiewicz (56 min. R. Gabryś), P. Ziemba (58 min. T. Mirowski) , M. Krawiec , A. Brzeźny D. Lech (88 min. A. Gieracki) - M. Lisowski.

Bramki (Nefryt):
M. Lisowski 2 (25 i 64 min.), A. Brzeźny (32 min.).

Żółte kartki (Nefryt):
J. Markiewicz.