AKTUALNOŚCI
  
 
NEFRYT W SOBOTĘ ZAWALIŁ ROBOTĘ
27.05.201
 

Drugi raz w tej rundzie jordanowianom przyszło rozegrać zwody w sobotnie popołudnie. Za pierwszym razem sobotni termin okazał się szczęśliwy, ponieważ nefrycianie uporali się w Radwanicach z Kolektywem. Pomni porażki z ubiegłego roku z wierzbiczanami 2-3 biało-zieloni zamierzali się zrewanżować najwyżej notowanemu z beniaminków. Szkoda, że niestety nasza drużyna była bardzo osłabiona personalnie. Za naddatek żółtych kartek odpoczywać musieli nasi podstawowi zawodnicy, Sylwek Filas i Artur Brzeźny. Do nieobecnych zaliczali się też Michał Krawiec, Radek Gabryś oraz Staszek Ziemba. Taka sytuacja mocno ograniczała trenerowi Kostkowi pole manewru. Wiadomo było, że po zaskakującej porażce w Przewornie miejscowi będą chcieli pokazać, że przegrana była dziełem przypadku. Z drugiej jednak strony nefrycianie też liczyli na odkucie się po 0-4 z Zachodem.

W wyjściowym zestawieniu trener dokonał roszady na pozycji bramkarza i kosztem Irka Brzezickiego postawił na Piotrka Gadomskiego. Do środka pola z kolei desygnowany został Jakub Markiewicz, który miał starać się rozgrywać piłkę. Po dłuższej nieobecności do podstawowe
Od pierwszego gwizdka sędziego poziom meczu, najoględniej mówiąc, pozostawiał wiele do życzenia. Futbolówka najczęściej zamiast toczyć się po ziemi, szybowała w powietrzu a gracze obu ekip mieli problemy z jej opanowaniem. Prawdę powiedziawszy, o pierwszych kilkunastu minutach należałoby właściwie zapomnieć.

Pierwsi ten impas próbowali przełamać jordanowianie, kiedy to piłkę od przeciwnika wyłuskał chyba najrówniej prezentujący się podczas całego starcia w naszych szeregach Albert Kaczor. Po kilkunastometrowym podprowadzeniu gały nasz kapitan odegrał ją do Lisa a ten z powrotem zgrał ją do Albiego. Niestety przy następnym skierowaniu w stronę Lisa Albiemu zabrakło precyzji i wyrzucił za bardzo do boku naszego napastnika i cała akcja nie przyniosła zamierzonego rezultatu. Miejscowi nie byli w stanie narzucić swojego stylu gry i jakoś nie radzili sobie z przedostaniem się pod świątynię Menego. W 21 min. Dawid Lech przechwycił kulę na lewej flance i zapisał się jako ten, który oddał jako pierwszy celne uderzenie na bramkę w tej rywalizacji. Po dwóch minutach po znowu Siwy wygrał pojedynek biegowy z rywalem, po czym z ostrego kąta usiłował z ostrego kąta Tomka Reszyca, który skuteczną interwencją zażegnał niebezpieczeństwa. Tak na marginesie popularny Ząbek swego czasu zakładał koszulkę w biało-zielonych barwach. Chwilę później przed szansą na otwarcie wyniku stanął Paweł Ziemba, jednak z 20 metrów posłał bala obok klatki. Tak naprawdę o ostatnich dwudziestu minutach pierwszej części można zapomnieć, bo na murawie więcej było przypadkowości, niż przemyślanych akcji i wynik 0-0 w pełni ilustrował poziom tych zawodów.

Druga połowa też do porywających spektakli na pewni się nie zaliczała. Piłkarze obu jedenastek chyba rozleniwili się faktem rozgrywania pojedynku o takiej porze. Z upływem czasu to gospodarze zaczęli wykazywać większą aktywność, jakby bardziej zależało im na zwycięstwie. Przyznać wszak trzeba, że akcentów ofensywnych było jak na lekarstwo. Dopiero ok. 70 minut starcie lekko się ożywiło, kiedy Siwy zgrał piłkę do Jurysty a ten z kilkunastu metrów nie zdołał wcelować w światło bramki. Ta świetna okazja zemściła się w 75 min. Wtedy to fatalne nieporozumienie naszych środkowych pomocników wykorzystał Artur Mielczarek, który głową przelobował Menego.

Zastanawiające jest to, gdzie w tym momencie znajdowali się nasi defensorzy, bo do zagranej z wolnego ze środka boiska futbolówki zmierzał tylko pomocnik miejscowych. Raptem trzy minuty później wprowadzony chwilę wcześniej na plac Piotrek Rudziński stracił bala przed swoim polem karnym i próbując naprawić swój błąd dopuścił się bezmyślnego przewinienia. Uderzenie z rzutu wolnego Piotrek Gadomski wypiąstkował przed siebie a na to czekał tylko Piotr Baraniecki, który skuteczną dobitką wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie. Po tych dwóch ciosach w tak krótkim odstępie czasu nefrycianie już de facto się nie podnieśli. Jedynie w ostatniej minucie doliczonego czasu gry gola na otarcie łez zdobył Jakub Markiewicz.

Podsumowując tę rywalizację, wypada skonstatować, że nie dostarczyła ona zbyt wielu emocji. Jordanowianom brakowało zawodnika zdolnego pokierować drużyną, playmakera potrafiącego przejąć na siebie ciężar gry. Starania kilku nefrycian to za mało nawet na beniaminka. Nie wszystko da się wytłumaczyć absencjami kilku podstawowych zawodników. Teraz koniecznie trzeba pokonać Solną i zwiększyć przewagę na strefą spadkową, od której dzieli nas jedynie sześć punktów.

WKS WIERZBICE - NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI 2-1 (0-0)

Skład (Nefryt):
P. Gadomski - A. Kaczor, B. Kuc, M. Czyż, T. Mirowski - P. Ziemba, J. Markiewicz, J. Szczęśniak (80 min. A. Gieracki), D. Lech, M. Antoń (75 min. P. Rudziński) - M. Lisowski.