AKTUALNOŚCI
  
 
BEZ WYRAZU
03.06.201
 
Do starcia z Solną podchodziliśmy z wiarą w zwycięstwo, co już definitywnie mogłoby nam pozwolić na zapewnienie ligowego bytu. Z drugiej strony przyjezdni znajdowali się w podobnym położeniu i także zależało im na wygranej. Obie ekipy sąsiadowały ze sobą w tabeli, plasując się w środkowej jej części. Po ostatnich dwóch meczach bez wygranej nefrycianie zamierzali w końcu wrócić na właściwe tory. Wiadomo też, że pomimo dysponowania optymalną kadrą wcale nie jesteśmy faworytem tej konfrontacji, gdyż Solna na wyjeździe potrafiła pokonać choćby Zachód Sobótkę. Trener dokonał kilku przetasowań w składzie, w miejsce Dawida Lecha, wprowadzając Marka Antonia oraz po karencji za nadwyżkę żółtych kartek do podstawowego zestawienia kosztem strzelca jedynego gola w Wierzbicach Jakuba Markiewicza, desygnował Artura Brzeźnego.

Pierwsze fragmenty zawodów na pewno nie rozpieściły kibiców. Na palcach jednej ręki można było policzyć akcje, w których zawodnicy wymienili ze sobą klika celnych podań. Piłka najczęściej lądowała za linią boczną a gra koncentrowała się w środku pola, gdzie, trzeba przyznać, lepiej prezentowali się goście. Jordanowianie liczyli na szybkość Lisa, któremu wcale nie było łatwo sforsować środka defensywy przyjezdnych, bo formacja ta składała się z doświadczonych zawodników Tomasza Legodzińskiego i Franciszka Krasa. Dopiero w 20 min. mogliśmy zaobserwować pierwszy składny wypad w wykonaniu biało-zielonych. Jacek Szczęśniak wyprowadził podaniem Marcina Lisowskiego a ten po minięciu bramkarza z ostrego kąta skierował futbolówkę do Marka Antonia, który źle złożył się do uderzenia lewą nogą. W 23 min. Maro posłał mocne dośrodkowanie w pole karne a tam kilkunastu centymetrów zabrakło Lisowi, aby skierować gałę głową do siatki. W 24 min. rywale przedarli się pod świątynię Irka Brzezickiego, kiedy precyzyjnym podaniem Artur Sieradzki, swego czasu reprezentujący nasze barwy, obsłużył swojego partnera, ale ten chyba przestraszył się wybornej szansy i zamiast strzelać starał się odgrywać bala do kolegi, ale uczynił to niedokładnie. Chwilę potem solnianie wypracowali sobie kolejną dobrą okazję, ale dobrze spisał się Iro, radząc sobie z uderzeniem po ziemi z osiemnastu metrów. Po kilkunastu wyrównanych minutach w 38 min. przed szansą na objęcie prowadzenie stanęli biało-zieloni. Posłaną na przedpole przyjezdnych kulę przechwycił Arczi, uprzedzając intencje Piotra Krężołka. Okazało się, że nasz środkowy pomocnik za daleko wypuścił sobie piłkę i ta opuściła linię końcową. W pierwszej połowie nic ciekawego już się wydarzyło i zakończyła się ona raczej sprawiedliwym remisem.

Od początku drugiej połowy zarysowała się lekka przewaga nefrycian, którzy trochę uporządkowali swoją grę. W 52 min. poskutkowało to otwarciem wyniku zawodów. Najlepszy w naszych szeregach w tym pojedynku, najlepiej wyglądający fizycznie, Marcin Czyż, przedarł się prawym sektorem boiska i zaadresował futbolówkę idealnie do swojego imiennika Lisa. Nasz snajper pokusił się o lekką improwizację i krzyżakiem ulokował gałę w klatce. Można było przypuszczać, że to trafienie wprowadzi w poczynania miejscowych spokój. Niestety w 61 min. nasi środkowi defensorzy nie upilnowali Sieradz, ten wyszedł przed usiłującego ratować sytuację Sylwka Filasa, ale niestety Suseł wpadł na jednego z najbardziej otrzaskanych w ligowych bojach zawodnika. Ocena tego zdarzenia mogła być różna, natomiast sędzia Piotr Piejko zakwalifikował zachowanie naszego obrońcy jako przewinienie. Rzut karny pewnie na bramkę został zamieniony przez Franciszka Krasa. Jordanowianie nie zamierzali składać broni i w 65 min. Lisu obsłużył podaniem Arcziego, ale temu ostatniemu zabrakło zimnej krwi i nie wcelował do sieci. Trzy minuty potem na lewej stronie Artur Sieradzki poradził sobie ze swoim opiekunem i zacentrował w kierunku Tomasza Legodzińskiego. Stoperowi gości zabrakło wzrostu, aby doskoczyć do bala. Akcję zamykał jeszcze pomocnik Galakticos, który zdecydował się na strzał, który okazał się minimalnie niecelny. W 69 min. pomylił się Doktor, który źle przewidział trajektorię lotu kuli. Ta zrobiła wysoki kozioł i poszybowała nad obrońcą przyjezdnych, po czym przejął ją Lisu i sam popędził na bramkę. Kiedy znajdował się tuż przed ostatnią instancją Solnej zdecydował się na strzał. Niestety tym razem instynkt snajperski go zawiódł, gdyż w idealnej okazji trafił wprost w Piotra Krężołka. Końcowe dwadzieścia minut na pewno nie mogło zadowolić licznie zgromadzonych kibiców. Żadna z drużyn nie była w stanie zawiązać akcji a na murawie wiele było przypadkowości. Ostatecznie starcie zakończyło się salomonowym rozstrzygnięciem, co obu ekipom dawało już dużą prawie gwarancję utrzymania w lidze.

W następnej potyczce nefrycianie wyjeżdżają do walczącego o uniknięcie degradacji Rapidu Domaniów. Drużyna ta bazuje na młodych zawodnikach, którym z pewnością ambicji odmówić nie można. Zatem należy liczyć się z trudną przeprawą. W meczu tym, ze względów prywatnych, nie będzie mógł wystąpić Artur Brzeźny.

NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI - GALAKTICOS SOLNA 1-1 (0-0)

Skład (Nefryt):
I. Brzezicki - S. Filas, B. Kuc, M. Czyż, T. Mirowski - A. Kaczor, P. Ziemba (46 min. R. Gabryś), A. Brzeźny, M. Antoń (85 min. J. Markiewicz), J. Szczęśniak (46 min. D. Lech0, A. Brzeźny - M. Lisowski.

Bramki (Nefryt):
M. Lisowski (59 min.).

Żółte kartki (Nefryt):
S. Filas.

Sędziowali:
P. Piejko jako główny oraz K. Nowak i Trysała.