AKTUALNOŚCI
  
 
CZARNI NIEZDARNI… AWANS NEFRYTU
15.06.201
 

W ubiegłą środę nasi gracze zainaugurowali rozgrywki w Pucharze Polski, a do naszej miejscowości przybył zespół dobrze nam znany Czarni Kondratowice, który obecnie występuje jedną klasę wyżej tj. lidze okręgowej. Historia pojedynków obu zespołów podpowiadała, że może to być bardzo ciekawy pojedynek i jednocześnie sprawdzian dla naszych zawodników przed ciężkimi spotkaniami w lidze. W kadrze meczowej pojawiła się po kilkutygodniowej nieobecności ikona Nefrytu – Michał Krawiec, poza tym trener miał do dyspozycji jeszcze 16 innych zawodników, którzy byli gotów podjąć rękawice z Czarnymi. Z powodu urazu mięśniowego na ławkę rezerwowych powędrował Marcin Lisowski.

Nasz coach nieco poeksperymentował składem u wyjściowa jedenastka prezentowała się następująco: Ireneusz Brzezicki – Marcin Czyż, Bartosz Kuc, Sylwester Filas, Tomasz Mirowski – Albert Kaczor(c), Michał Krawiec, Radosław Gabryś, Artur Brzeźny, Patryk Zgrys – Dawid Lech (ustawienie 1-4-2-3-1). Na ławce rezerwowych pozostali: Patryk Turkiewicz, Dawid Banaś, Marek Antoń, Jacek Szczęśniak, Paweł Ziemba, Adrian Gieracki i Marcin Lisowski. Już w 2 minucie obejmujemy prowadzenie. Błąd jednego z obrońców Czarnych w przyjęciu piłki, świetnie przechwytuje Dawid Lech, który wpada w pole karne i uderzeniem w długi róg otwiera wynik spotkania (1:0 dla Nefrytu). W 4 minucie dobra akcja Michała Krawca na prawej stronie, który zagrywa do Siwego, jednak nasz napastnik źle podaje piłkę do Artura Brzeźnego i dobra sposobność na podwyższenie wyniku spaliła na panewce. Kolejna akcja to solowy rajd Siwego, który tego dnia był „mocno naładowany”, po przedryblowaniu trzech rywali staje oko w oko z Gilem, jednak uderzenie naszego napastnika, zostaje powstrzymane skuteczną obroną nogami, przez golkipera Czarnych. W 8 minucie „dopinamy” swego, gdy po zagraniu Miśka piłka trafia do Alberta Kaczora, który stoi na 14 metrze pola karnego rywali, nasz kapitan płaskim strzałem trafia do siatki, choć należy dodać, że sporą zasługę w zdobyciu bramki ma wcześniej wspomniany Gil, który przepuścił strzał „pod pachą” (2:0 dla Nefrytu). Minutę później Arczi, zakłada siatkę rywalowi i strzałem z 20 metrów przenosi piłkę nad poprzeczką. Pierwsze 10 minut do prawdziwa nawałnica Nefrytu na bramkę Czarnych, co niewątpliwie mocno rozwścieczyło trenera gości Wiesława Urycza, który w niewybredny sposób wyraził swoje niezadowolenie w kierunku swoich zawodników. Widocznie podziałało to na naszych rywali, bo powoli zaczęli pojawiać się pod bramką Nefrytu. Najpierw w 13 minucie Irek Brzezicki świetnie przecina dobrą centrę jednego z rywali, a chwilę później kapitalną paradą przenosi piłkę nad poprzeczką po uderzeniu z ok 18 metrów. W 23 minucie po raz kolejny z opresji ratuje nas Iro, gdy po rzucie rożnym, zawodnik Czarnych oddaje kąśliwe uderzenie z narożnika pola karnego. W 28 minucie Kiczuła oddaje mocne uderzenie z rzutu wolnego egzekwowanego z ok 22 metrów, lecz i tym razem nasz golkiper jest na posterunku. Nie minęło sporo czasu, a Czarni znowu mieli okazję, gdy po błędzie naszego bloku defensywnego w dobrej okazji znajduje się Daniel Kożuchowski, który strzela nad poprzeczką. Nefryt jakby zasnął, ale gdy się obudził to z przytupem. W 34 minucie szybka kontra Siwy zagrywa prostopadłą piłkę do Artura Brzeźnego, a ten w sytuacji sam na sam pewnie umieszcza piłkę w siatce płaskim uderzeniem w długi róg (3:0 dla Nefrytu). Czarni odpowiadają 3 minuty później, centra z naszej prawej strony i przy bierności defensywy Nefrytu, Łukasz Kiczuła z 5 metrów głową pakuje piłkę do siatki (3:1 dla Nefrytu). W 39 minucie po raz kolejny kapitalną paradą popisuje się Iro, gdy po rykoszecie od jednego z naszych zawodników odbija piłkę na rzut rożny. To była ostatnia, ciekawsza akcja I połówki i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 3:1. W przerwie trener apelował o większy spokój i nakazał pomocnikom zdominować środek boiska. Mieliśmy czekać na sposobność do kontrataku, by móc „dobić” nie najlepiej dysponowanych „piłkarzy” z ligi okręgowej. Dokonano również trzech zmian: za Patryka Zgrys, Michała Krawca i Radka Gabrysia od początku drugiej odsłony zameldowali się odpowiednio Marek Antoń, Dawid Banaś i Paweł Ziemba.

Od początku II połówki to Kondratowice rzuciły się do odrabiania strat. Najpierw przypadkowy lob, ląduje na górnej siatce bramki strzeżonej przez Irka, a w 51 minucie przed utratą bramki ratuje nas ofiarna interwencja Tomka Mirowskiego, który w polu bramkowym wślizgiem blokuje uderzenie Daniel Kożuchowskiego. Po 10 minutowej przewadze Czarnych, sygnał do ataków dla biało zielonych daje Paweł Ziemba, który po przedryblowaniu dwóch rywali uderza na bramkę, jednak Gil nie ma problemów z tą próbą. W 57 minucie jest po zawodach, a wykonaniem kontry Nefrytu nie powstydziłby się żaden klub z ekstraklasy. Przechwyt Albiego, który zagrywa na prawe skrzydło do Marka Antonia, ten z kolei prostopadłym zagraniem na odległość ok 35 metrów „przeszywa” linię obrony, a Artur Brzeźny ze stoickim spokojem uderza w same „widły” bramki Czarnych z ok 12 metrów (4:1 dla Nefrytu). Szkoda, że nie sfilmowano tej akcji, bo ręce same składały się do oklasków. Chwilę później po raz kolejny zza szesnastki uderza Pawka, lecz tym razem brakuje celności. W 63 minucie Artur ma okazję na hat tricka, lecz w sytuacji sam na sam, poślizgnął się i oddał piłkę za darmo golkiperowi przyjezdnych. W 68 minucie po podaniu Pawki, na bramkę uderza Dawid Banaś, lecz i tym razem Gil jest posterunku. W 70 minucie mamy kolejne trzy zmiany w naszej ekipie: schodzą Artur Brzeźny, Albert Kaczor i Tomek Mirowski, a wchodzą odpowiednio: Patryk Turkiewicz, Adrian Gieracki i Jacek Szczęśniak. 74 minuta to ostatnia szansa Czarnych na zniwelowanie strat, gdy po uderzeniu z dystansu piłka ostemplowała słupek naszej bramki. W 81 minucie po rajdzie Siwego i zagraniu wzdłuż 12 metra, „gwóźdź do trumny” Czarnych przybija Marek Antoń, który uderzeniem w krótki róg ustala wynik spotkania (5:1 dla Nefrytu).

NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI – GKS CZARNI KONDRATOWICE 5:1 (3:1)
Bramki: 1:0 – Dawid Lech (2’) 2:0 – Albert Kaczor (8’) 3:0 – Artur Brzeźny (34’) 3:1 –Łukasz Kiczuła (37’) 4:1 – Artur Brzeźny (57’) 5:1 – Marek Antoń (81’)

Ten mecz miał być sprawdzianem, jednak na tle niezdarnych graczy z Kondratowic ciężko mówić o weryfikacji naszej dyspozycji. W przeszłości Czarni charakteryzowali się wolą walki i nieustępliwością tutaj, jednak nie było tego widać. Z drugiej strony nie możemy odbierać zaangażowania i zasług za ten mecz naszym graczom. Na boisku nie było żadnego słabego ogniwa, a co jeszcze bardziej cieszy zawodnicy, którzy pojawiali się na placu gry wcale nie odbiegali poziomem gry i śmiało możemy twierdzić, że mamy wyrównaną kadrę 18 zawodników. Teraz czekamy na kolejnego rywala w Pucharze Polski.

Tekst powstał przy współpracy z Marcinem Lisowskim.