AKTUALNOŚCI
  
 
TRUDNA PRZEPRAWA
23.06.201
 
W drugim pojedynku przed własną publicznością przyszło nam zmierzyć się z sympatyczną ekipą Kolektywu Radwanice. Ekipa spod Wrocławia w ostatnim okresie plasowała się najczęściej w górnej części tabeli. W tamtym sezonie u siebie doznaliśmy wysokiej przegranej z tą drużyną w stosunku 0-4, natomiast w meczu wyjazdowym pokazaliśmy swoją wyższość, zwyciężając 2-1. W szeregach przyjezdnych występowało kilku zawodników związanych z naszym klubem, jak choćby nasz golkiper Irek Brzezicki. Z kolei aktualnie w kadrze radwaniczan jest Mateusz Sionkowski, swego czasu stanowiący o sile naszej linii pomocy. Goście po czterech kolejkach posiadali na swoim koncie bilans dwóch wygranych i dwóch porażek. Faworytem tego spotkania byli więc nefrycianie, którzy legitymowali się dorobkiem dziewięciu punktów i chcieli na stałe zagościć w czubie tabeli. 

Nasz trener tego dnia nie mógł skorzystać z dwóch zawodników tj. Dawida Banasia oraz Alberta Kaczora, pierwszego zatrzymały sprawy osobiste, natomiast nasz kapitan musiał odsiedzieć karę za kolekcję 4 żółtych kartek. Nasza wyjściowa jedenastka wyglądała następująco: Ireneusz Brzezicki – Marcin Czyż, Bartosz Kuc, Sylwester Filas (c), Jacek Szczęśniak – Paweł Ziemba, Radosław Gabryś, Dawid Lech, Marek Antoń, Artur Brzeźny – Marcin Lisowski. Ustawienie: 1-4-2-3-1. W obwodzie pozostali: Tomasz Mirowski, Patryk Zgrys, Michał Krawiec, Adrian Gieracki i Patryk Turkiewicz. Od pierwszej minuty zawodów jordanowianie nacisnęli przeciwnika i już w pierwszej akcji soczystym strzałem zza szesnastki Marcin Lisowski próbował zaskoczyć Artura Walczak, jednak ten poradził sobie z wyłapaniem tego uderzenia. W 4 min. po raz pierwszy występujący w wyjściowym składzie Radek Gabryś odegrał do Lisa, a ten długo się nie zastanawiając skierował w światło bramki. Futbolówkę na rzut rożny wyekspediował bramkarz Kolektywu. Niestety już pierwsza szansa radwaniczan zakończyła się dla nich golem. Niepotrzebnie jeden z naszych graczy faulował oponenta na dwudziestym pierwszym metrze, a egzekwujący ten stały fragment gry Łukasz Mijał pokonał Ira (0:1 dla Kolektywu). Strata bramki mobilizująco podziałała na podopiecznych Józefa Kostka, chociaż w 13 min. rywal powinien prowadzić już 2-0, kiedy Iro za krótko wyekspediował gałę i po przejęciu jej przez piłkarza gości tylko Sylwek Filas swoją ofiarną interwencją zablokował strzał zmierzający w kierunku klatki. Trzy minuty później walkę w powietrzu wygrywa Lisu, przedłużając trajektorię lotu piłki, która spada pod nogi Dawida Lecha, a ten zalicza asystę, dośrodkowując do Artura Brzeźnego, niezwykle skutecznego w tej kampanii, który ze stoickim spokojem pakuje piłkę do siatki (1:1). Nefrycianie poszli za ciosem i w 18 min. Znakomitym, prostopadłym podaniem Arczi uruchomił Siwego, który w sytuacji sam na sam wpakował bala między nogami golkipera Radwanic do klatki (2:1 dla Nefrytu). W następnych minutach w dalszym ciągu optyczną przewagę mieli bianco-verde, jednak nonszalancja w obronie, kiedy Suseł za słabo podał do Ira o mało nie utorowała drogi gościom do drugiego gola. Jedynie braku precyzji napastnikowi Kolektywu zawdzięczaliśmy to, iż nadal prowadziliśmy. Najlepszą receptą na przyjezdnych było uzyskanie kolejnego trafienia i tak się stało w 30 min. Posłaną na połowę przeciwnika kulę przez Pawła Ziembę po przechytrzeniu i wygraniu walki fizycznej ze stoperem Radwanic przejmuje Lisu i mając przed sobą tylko A. Walczaka umieszcza futbolówkę po długim rogu w siatce (3:1 dla Nefrytu). Dwubramkowy dystans pozwalał na spokojne przyjmowanie teamu trenera Solińskiego na swojej połowie i staranie się skonstruować zabójczy kontratak. Przyjezdni nie zamierzali się wszakże poddawać i w 37 min. tylko dzięki kapitalnej interwencji Ira, broniącego uderzenie z 10 metrów po kornerze, dalej prowadziliśmy dwoma golami. W 39 min. ładnym strzałem z dystansu, po którym piłka poszybowała w niewielkiej odległości od świątyni Ira popisał się Rafał Boksa. Tuż przed zakończeniem pierwszej odsłony przed dobrą okazją na zdobycie swojego drugiego gola w tej konfrontacji stanął Siwy, ale podania Marka Antonia nie zdołał zamienić na bramkę, kierując gałę w środek prostokąta, gdzie akurat stał A. Walczak. W przerwie trener dokonał jednej zmiany za Pawła Ziembę wprowadził Michała Krawca, który miał uspokoić naszą grę defensywną. Od początku drugiej połówki spotkania do ataków ruszyli goście, którzy nie mieli nic do stracenia, a pierwszą dogodną okazję do złapania „kontaktu” stworzyli sobie już w 47 minucie po której strzał z 16 metrów ląduje na poprzeczce bramki strzeżonej przez Irka. Nasi gracze przegrywali walkę w środku pola, gdzie bardzo widoczny był brak Albiego. Trener widząc nieporadność naszych graczy dokonuje kolejnej zmiany za Marka Antonia wprowadza Patryka Zgrys. W 62 minucie mamy sporą dozę szczęścia, gdy po rzucie wolnym dla Radwanic jeden z naszych rywali zgrywa na długim słupku piłkę wzdłuż 2 metra, tą wślizgiem zatrzymuje Jaca, a Iro popisuje się świetnym refleksem i zwinnością wyłapując ją przed dobitką jednego z graczy Kolektywu. W 67 minucie kolejna zmiana za Jecę na lewą obronę wędruje Tomasz Mirowski. Minuty uciekały, a z gry więcej mieli gracze z Radwanic, jednak ich gra kończyła się na naszym 20 metrze gdzie, dobrze spisywała się nasza defensywa. W 83 minucie za Radara na placu melduje się Patryk Turkiewicz. Końcówka spotkania to znowu zryw nefrycian, którzy w ciągu dwóch minut stworzyli dwie dobre okazje na zdobycie bramki. Najpierw w 85 minucie po klepce Miśka i Lisa prostopadłą piłkę otrzymuje Artur, jednak źle przyjmuje piłkę i ta pada łupem golkipera Radwanic. Minutę później szybka kontra Lisu ze skrzydła łamię akcję do środka i zagrywa do wbiegającego Turka, który w sytuacji sam na sam trafia wprost w A. Walczaka. Na ostatnie 4 minuty na placu za Siwego pojawia się Adrian Gieracki. W końcówce po rzucie rożnym strzał z 12 metrów oddaje Marcin Czyż, który broni golkiper gości.

NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI - KOLEKTYW RADWANICE 3:1 (3:1) Bramki: 0:1 - Łukasz Mijał (8') 1:1 – Artur Brzeźny (16') 2:1 – Dawid Lech (18') 3:1 - Marcin Lisowski (30')

Zwycięstwo nad zawsze mocnymi Radwanicami doda nam pewności przed ciężkimi spotkaniami z Kobierzycami w pucharze oraz Gromnikiem i Polonią w lidze. Szkoda tylko, że w drugiej połowie daliśmy sobie narzucić styl gry przyjezdnych. Chcą walczyć o czołowe lokaty w lidze to my musimy napędzać grę, a nie czekać na to co rywal pokaże… Teraz czas na Puchary, a w tych derbowy pojedynek z IV ligowym GKS-em Kobierzyce.

Relacja powstała przy współpracy z Marcinem Lisowskim.