AKTUALNOŚCI
  
 
ZWYCIĘSTWO Z ŻÓRAWINĄ DOBRĄ NOWINĄ
10.11.201
 
Potyczka z Żórawiną była niezwykle istotna z punktu widzenia tabeli. Prowadzący w tabeli jordanowianie chcieli uzmysłowić wszystkim niedowiarkom, że ich pozycja lidera nie jest przypadkowa i na nią zasługują. Starcie ze znakomicie ostatnio spisującą się ekipą trenera Jacka Imianowskiego miało być więc przeglądem prawdziwej siły nefrycian. Goście chcieli zwiększyć liczbę nieprzegranych spotkań do ośmiu i liczyli, że ich strata do biało-zielonych stopnieje do dwóch punktów. Nasi gracze nie zamierzali jednak zaglądać do statystyk i wielce zmotywowani podeszli do zawodów, stawiając się w komplecie.

Już przed rywalizacją doszło do małego zgrzytu, ponieważ ośmiu zórawian nie było w stanie wylegitymować się dokumentem tożsamości i zgodnie z komunikatem, który ukazał się na oficjalnej stronie www Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej w dniu 02.11 br. nie powinni być dopuszczeni do udziału w tym meczu. Po kilkunastominutowych dyskusjach ostatecznie sędzia główny pozwolił przystąpić tym graczom do udziału w konfrontacji na własne ryzyko. Bianco-verde nie protestowali, gdyż nie chcieli rozstrzygać pojedynku przy zielonym stoliku, lecz na murawie. Tak na marginesie przepis o konieczności okazania takiego dokumentu zawarty jest w §17 pkt 12a obecnie obowiązującego Regulaminu Rozgrywek w brzmieniu: "Do podstawowych obowiązków sędziów należy: Przybycie na zawody co najmniej na 45 minut przed ich rozpoczęciem, sprawdzenie stanu przygotowania boiska i sprawdzenie dokumentów zawodników". Zważywszy na literalną interpretację to była powinność, jednak nie respektowana przez zobowiązanych do jej przestrzegania.

Nawiązując jeszcze do regulaminowych kruczków, należałoby się zastanowić, czy w obsadzie sędziowskiej może znaleźć się asystent, który jeszcze przed pełnym poświęceniem się profesji sędziowskiej, występował jako zawodnik w szeregach Żórawiny…

Wracając do na boisko, to od pierwszych fragmentów spotkania do natarcia ruszyli miejscowi, a KS schował się za podwójną gardą i był bardzo pasywny w swoich poczynaniach. Ta bierność w postawie przyjezdnych zakończyła się dla nich w 5 min. stratą gola. Piłkę z linii defensywy wyprowadził Sylwek Filas, zagrywając ją do Marcina Lisowskiego. Lisu wypatrzył Arcziego w środku pola a podanie powrotne naszego playmakera utorowało drogę do bramki temu pierwszemu. Wiadomo, że nasz napastnik w takich momentach nie kalkuluje i tak było i tym razem, bo pewnie posłał futbolówkę do siatki obok rozpaczliwie interweniującego C. Deryńskiego. Następne minuty przebiegały pod dyktando nefrycian. Od podać odcinany był niebezpieczny napadzior KS-u K. Atraszkiewicz. W centralnej zonie jordanowianie dłużej utrzymali się przy piłce, dobre zawody i tio któreś już z rzędu rozgrywał też nasz boczny pomocnik Michał Krawiec. W 10 min. biało-zieloni niepotrzebnie się zdrzemnęli co mogło implikować opłakane konsekwencje. Za tzw. "lagą" podążył szybki M. Królik a wydawać by się mogło lepiej ustawiony Bartek Kuc dał się przepchnąć i ofiarnie ratując sytuację zdaniem sędziego wytrącił gracza gości z rytmu biegu. Zaowocowało to żółtą kartką dla naszego stopera a także rzutem wolny z odległości ok. 18 metrów. Wykonawca tego stałego fragmentu gry uderzył precyzyjnie, ale wyborną interwencją błysnął Irek Brzezicki, piąstkując gałę za linię końcową. Biało-zieloni nie zamierzali czekać na inicjatywę żórawian i w 12 min. przeprowadzili ładną kontrę, kiedy Arczi skierował kulę do Lisa a ten okazał się szybszy od goniących go obrońców. Wybrał sobie najtrudniejszy wariant rozwiązania tej akcji, mianowicie lob nad bramkarzem. Zabrakło trochę odległości od golkipera, gdyż ten wyciągnięty jak struna złapał bala. Raptem minutę później bardzo dobrze radzący sobie w pojedynkach powietrznych Misiek przegłówkował do Lisa, a ten zamiast podawać do lepiej ustawionego Michała zdecydował się na strzał, którzy został zablokowany przez defensora gości. W 16 min. jordanowianie ukłuli po raz drugi. Arczi z Miśkiem krótko rozegrali rzut rożny, który zresztą dzięki sprytowi wywalczył ten ostatni. Dośrodkowaną przez Artura piłkę wypluł C. Deryński a na to tylko czekał Lisu skutecznie dobijając do klatki skórę. Dwubramkowa zaliczka pozwalała naszym graczom na spokojne prowadzenie gry a żórawianie byli bezradni, nie mając żadnego antidotum na takie okoliczności. W 34 min. Paweł Ziemba, którego forma regularnie zwyżkuje, przedryblował trzech piłkarzy KS-u i odegrał kulę do Miśka. Zacentrowaną przez Michała piłkę wychwyciła ostatnia instancja gości. Przyjezdni nie mieli za wiele do powiedzenia w tej fazie zawodów a składny wypad zawiązali dopiero w 38 min., gdy wrzucona z lewej flanki gała minęła nasz blok obronny i dopadł do niej M. Królik. Z jego szczupakiem poradził sobie Iro, dając dowód tego, że na linii bramkowej intuicja go nie zawodzi.

Końcówka pierwszej połowy była w pełni kontrolowana przez biało-zielonych, którzy jak najbardziej zasłużenia zakończyli ją dwubramkowym prowadzeniem.

W kwadransie przerwy trener namawiał swoich podopiecznych do jak najszybszego zdobycia trzeciej bramki, która ustawiłaby zapewne już to starcie.

Rzeczywiście na początku drugiej odsłony miejscowi przedarli się pod świątynię C. Deryńskiego. Najpierw Michał Krawiec po szarży lewym sektorem uderzył za słabo i bramkarz gości nie miał trudności z obroną, następnie Lisu dokładnym podaniem obsłużył znajdującego się na dogodnej pozycji Arcziego, ale ten zmarnował znakomitą okazję, za długo prowadząc bala. Jeszcze w 49 min. najwyżej po kornerze w polu karnym przyjezdnych wyskoczył Misiek, ale jego główkę zblokował obrońca. Stara piłkarska prawda sprawdziła się i tym razem, gdyż niezamienione na celne trafienia szanse zemściły się zupełnie nieoczekiwanie w 50 min. Kąśliwa wrzutka na piąty metr jednego z gości spowodowała nieporozumienie pomiędzy Irem a Bartkiem, co poskutkowało tym, że nasz golkiper wypuścił piłkę z rąk a formalności dopełnił M. Wąsik, który od 46 min. zameldował się na placu. Rozkojarzenie jordanowian po stracie gola już minutę potem mógł wykorzystać jeden z żórawian, ale na szczęście po jego uderzeniu powędrowała obok słupka. W 53 min. z dystansu pokonać C. Deryńskiego próbował Dawid Lech, ale po rykoszecie siła uderzenia opadła i bramkarz nie miał problemów z udaną interwencją. Tak na marginesie Siwy nie miał najlepszego dnia i jego akcjom brakowało odpowiedniej jakości. Generalnie rzecz biorąc w drugiej połowie biało-zieloni prezentowali się już znacznie gorzej niż w pierwszej części i całkiem dali nadzieję piłkarzom KS-u na remis. Rywalizacja była wyrównana, ale okazji podbramkowych jak na lekarstwo. Goście "wyszumieli się" a w 75 min. to podopieczni trenera Józka Kostka stanęli przed szansą na podwyższenie przewagi, ale po dobrze uderzonym rzucie wolnym przez Arcziego, skuteczną paradą popisał się C. Deryński. Finalne piętnaście minut to więcej nieprzepisowych zagrań, aniżeli prawdziwego futbolu. Trzeba przyznać, że większość spornych sytuacji, nie wiedzieć czemu, arbiter rozstrzygał na korzyść przyjezdnych. Rodziło to protesty ze strony naszego sztabu i zawodników, ważnym jest aczkolwiek to, że żadne z tych zdarzeń nie pociągnęło za sobą straty bramki przez jordanowian.

Wygrana po raz wtóry z tak solidnym rywalem daje powody do tego, aby w końcu na poważnie myśleć o awansie do okręgówki, który jak dotychczas przewijał się w sferze hipotez. Aby już w pełni otwarcie o tym mówić trzeba w najbliższą niedzielę zapisać na swoim dalsze trzy punkty. Szykuje się niesamowita batalia, ponieważ biało-zieloni wyruszają do Pustkowa na starcie z miejscowym Orłem. Ranga spotkania oraz traktowanie go przez niektórych w kategoriach derbów wzbudzają już teraz wielkie emocje.

NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI - KS ŻÓRAWINA 2-1 (2-0)

Skład (Nefryt):
I. Brzezicki - S. Filas, B. Kuc , M. Czyż, A. Gieracki - P. Ziemba, A. Kaczor, D. Lech (71 min. P. Turkiewicz), M. Krawiec, A. Brzeźny - M. Lisowski.

Bramki (Nefryt):
M. Lisowski 2 (5 i 16 min.).

Żółte kartki (Nefryt):
B. Kuc, S. Filas, M. Krawiec.

Sędziowali:
Hnatkiewicz jako główny oraz Miedziński i Ołota.