AKTUALNOŚCI
  
 
ORZEŁ PIKUJĄCY W DÓŁ
24.04.2017 
 
Konfrontacja z Orłem Pustków Wilczkowski niejednokrotnie wśród kibiców obu ekip budziła duże emocje, gdyż co niektórzy traktowali takie potyczki jak quasi derby. W ostatnim czasie w strukturach organizacyjnych rywala doszło do sporych przetasowań, ponieważ dokonano mariażu między A-klasowym Orłem a B-klasowymi Błękitnymi, co w konsekwencji spowodowało wiele rotacji w ekipie Orła. Wydaje się, że wobec odejścia takich kluczowych zawodników, jak T. Legodziński, T. Budziewski, M. Osiecki, potencjał zespołu się zmniejszył. Lokalne zmagania kierują się wszakże swoimi prawami i pomimo tego, że w roli faworyta należało upatrywać okupujących trzecią lokatę nefrycian, to nie można było wykluczać niespodzianki, zwłaszcza po ubiegłotygodniowym remisie Orła z liderem z Radwanic. Z kolei jordanowianie doznali bolesnej porażki w Solnej i chcieli odkupić przegraną pewnym zwycięstwem z oponentem zza miedzy.

Przed zawodami okazało się, że kadra gospodarzy będzie uszczuplona, bowiem z kontuzją zmaga się nasz napastnik Marcin Makowski, natomiast Artur Brzeźny, z racji obowiązków zawodowych, mógł dotrzeć jedynie na drugą połowę. Przypuszczać należało, że grą będzie też rządził przypadek, na co wpływ miały porywiste podmuchy wiatru.
Tym razem trener Kostek zdecydował się na desygnowanie do linii pomocy żelazne płuca miejscowych Marcina Czyża, co uprzedzając przebieg wydarzeń boiskowych, stało się dobrym posunięciem.

Spotkanie lepiej rozpoczęli nefrycianie, w 2 min. przed polem karnym gości futbolówkę przechwycił A. Sieradzki i zdałoby się myśleć, że celnie przymierzy, jednak jego uderzenie lewą nogą było niecelne. Przewaga jordanowian utrzymywała się i w 4 min. po kornerze piłkę przejął M. Antoń i kropnął z ponad 30 metrów, kula poszybowała tuż nad spojeniem. Wydawało się, że z upływem minut miejscowi będą posiadali inicjatywę i tak to wyglądało, lecz w 8 min. fatalny błąd przydarzył się z reguły pewnemu w defensywie Albertowi Kaczorowi, który próbował podawać przez środek pola karnego. Akurat na linii zagrania znajdował się napastnik przyjezdnych, który znalazł się oko w oko z R. Ziębą. Nasz golkiper wykazał się wielkim spokojem i wygrał pojedynek z przeciwnikiem. Taka okoliczność powinna była dać wiele do myślenia nefrycianiom, by przez indywidualny kiks nie stracić gola. Najlepsza odpowiedź nadeszła w 13 min., kiedy to A. Sieradzki crossowym podaniem obsłużył T 1000, a ten na pełnej szybkości wpadł w pole karne i jak wytrawny napastnik wpakował kulę do siatki. Napoczęcie pustkowian pozwoliło myśleć, że droga do zgarnięcia pełnej puli będzie utorowana. W kolejnych fragmentach zawodów w poczynania biało-zielonych niepotrzebnie wkradło się jednak zdenerwowanie, co przy chaotycznej grze gości doprowadziło do bezładnej kopaniny i wymiany „uprzejmości” na murawie. Ten antyfutbol w 29 min. przerwać mógł M. Czyż, który ponownie otrzymał gałę od Sieradza, jednak źle złożył się do strzału i bal poszybował nad poprzeczką. 5 min. potem asystę zaliczyć mógł M. Rusin, ale jego podania na celne trafienie nie potrafił zamienić najbardziej doświadczony w drużynie A. Sieradzki. W 33 min. słabo spisującego się w środku pola K. Mleczko zastąpił M. Krawiec. W 43 min. wreszcie udało się podwyższyć się prowadzenie. Do wykonania rzutu wolnego z 26 metrów podszedł M. Rusin i mocno uderzył. Kozłująca futbolówka sprawiła wiele trudności M. Zdunkowi a na to tylko czekał D. Rodak ze skuteczną dobitką.

Dwubramkowa zaliczka dawała podstawy twierdzić, że w drugiej odsłonie nefrycianie zdyskontują swoje wyższe umiejętności następnymi golami.

Niestety już od pierwszego gwizdka sędziego sygnalizującego rozpoczęcie drugiej części gra była brzydka, gracze obu ekip dopuszczali się wielu złośliwości i właściwie ciężko skojarzyć jakąkolwiek okazję podbramkową wypracowaną przez jeden lub drugi zespół. W pamięć bardziej zapadały żółte kartki, którymi arbiter główny sprawiedliwie obdarzał jednych i drugich. Jeden z żółtych kartoników (bezmyślne odkopnięcie piłki po gwizdku) otrzymał nasz środkowy pomocnik A. Brzeźny, co eliminuje go z udziału w starciu z Olimpią Podgaj. Przyjezdni starali się grać długą piłką, niemniej jednak taka siermiężna taktyka nic nie dawała. Bianco-verde też niczym nie zaimponowali i z ich perspektywy drugą połowę należy potraktować w kategorii odbytej.
Pokazania swojej wyższości na tle rywala z dołu tabeli trzeba było się spodziewać i tak też się stało, aczkolwiek na pewno odbyło się to bez specjalnych fajerwerków. Podopieczni J. Kostka dostosowali się swoją postawą do niezgrabnych poczynań Orła i mecz stał na niskimi poziomie, ale najważniejsze są 3 pkt. a te stały się udziałem nefrycian.

NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI – ORZEŁ PUSTKÓW WILCZKOWSKI 2-0 (2-0)

Skład (Nefryt):
R. Zięba - A. Kaczor, B. Kuc , T. Mirowski, M. Antoń (80 min. Marcin Wertelecki) - P. Ziemba (77 min. K. Jasik), K. Mleczko (33 min. M. Krawiec), D. Rodak (65 min. A. Brzeźny), M. Czyż, A. Sieradzki (65 min. R. Rodak) - M. Rusin.

Bramki (Nefryt):
M. Czyż (13 min.), D. Rodak (43 min.).

Żółte kartki (Nefryt):
K. Mleczko, A. Sieradzki, B. Kuc, M. Krawiec, A. Brzeźny.

Sędziowali:
Orlicki jako główny oraz Bogucki i Brożyna.