AKTUALNOŚCI
  
 
Z PĘCZA WRACAMY Z TARCZĄ
12.10.201
 
Po pokazaniu swojej wyższości w zmaganiach pucharowych przeciwko Kondratowicom i Kobierzycom, tym razem los skierował nas do Pęcza, miejscowości na rogatkach Strzelina. Jednak przyszło nam zmierzyć się nie z MPC, ale z niżej notowaną B-klasową Koroną. Przed spotkaniem być może konfrontacja z tym rywalem nie elektryzowała jak wcześniejsze w naszym wydaniu. Zważyć trzeba wszakże na to, że pucharowe starcia rządzą się swoimi prawami i nie mogliśmy lekceważyć przeciwnika.

Przed meczem wiedzieliśmy, że przystąpimy do niego osłabieni brakiem Alberta Kaczora i Michała Krawca, którzy są kontuzjowani. Wobec tego w środku pomocy trener postawił na Dawida Banasia, najczęściej wystawianego na skrzydle.

Od pierwszego gwizdka sędziego Urycza można było dostrzec, że miejscowi mają respekt przez biało-zielonymi. Naszemu najlepszemu snajperowi Marcinowi Lisowskiemu przydzielony został plaster w osobie Pawła Chałubka i należy wskazać, że Lisu nie za bardzo radził sobie z takim pieczołowitym kryciem i rzadko uwalniał się spod opieki swojego anioła stróża. W 3 min. przed szansą zdobycia gola z rzutu wolnego z ok. 18 metra, po ręce jednego z pęcznian, stanął Paweł Ziemba, lecz piłka po jego uderzeniu poszybowała obok bramki. Z biegiem czasu rywale poczuli, iż mogą postawić się faworytowi i gra się wyrównała, choć trzeba stwierdzić, że w oczy rzucała się wyższość umiejętności piłkarskich nefrycian. Dopiero w 24 min. odnotowaliśmy następną okazję podbramkową, kiedy Pawka z Lisem sklepali piłkę, po czym ten ostatni wyłożył ją Turkowi. Niestety jedne z lepszych płuc w drużynie nie wykorzystało tej sposobności na otwarcie wyniku, choć okazja była przednia. Pierwszą godną uwagi akcję gospodarze przeprowadzili, ale tylko przytomności umysłu Irka można było zawdzięczać, iż nie straciliśmy gola. Nasza ostatnia instancja intuicyjnie wybiła kulę na róg po strzale Kurdysia i rykoszecie. Zresztą udanymi paradami Iro popisał się również po uderzeniach z dystansu Dubaniowskiego i Bogusia. W 38 min. po szybkim wznowieniu wolnego, przy gapiostwie pęcznian, i zagraniu Pawki do Arcziego nasz czołowy strzelec ulokował piłkę w długim rogu świątyni Szabłowskiego. Tuż przed przerwą losy zawodów mogły być już właściwie przesądzone, gdy Lisu urwał się swojemu opiekunowi i tylko dzięki wyjściu golkipera Korony na przedpole rezultat nie uległ zmianie.

W przerwie trener przekonywał swoich podopiecznych, aby jak najszybciej rozstrzygnąć starcie, poprzez zdobycie drugiej bramki.

Zamiary przekuły się w czyny w 52 min. i wydaje się, że stało się przy wydatnej pomocy sędziego asystenta, który zasygnalizował przekroczenie linii szesnastego przy wykopie Szabłowskiego. Co najmniej dziwna decyzja utorowała Arcziemu drogę do kapitalnego trafienia z wolnego, który zdjął pajęczynę z bramki Tofika. Można było dyskutować, czy nie powinien być podyktowany w takich okolicznościach pośredni rzut wolny, niemniej jednak sam strzał był wyśmienity. W 56 min. z opresji ratuje nas Iro, broniąc instynktownie nogą. W 58 min. ambitni pęcznianie uzyskali kontaktowego gola, gdy wprowadzony w drugiej połowie Laskowski wykazał się sprytem i po dobitce wpakował bala do siatki . W 62 min. silnie z wolnego uderza Dawid Lech a piłkę na raty łapie Szabłowski. W kolejnych minutach bezsprzecznie akcje nefrycian były bardziej niebezpieczne. W 65 min. po podaniu Arcziego i strzale Patryka Zgrysa futbolówka po odbiciu się od jednego z miejscowych w niedalekiej odległości od słupka przetoczyła się za linię końcową. W 68 min. akcję Lisa z Arcziemu soczystym uderzeniem kończy Siwy, lecz nie trafia w światło klatki. Potem jeszcze przed szansą na celne trafienie stanęli Pawka i Arczi, ale w kluczowych momentach brakowało im dokładności.

Trzecia kolejna wygrana w „Pucharze Tysiąca Drużyn” cieszy. Podkreślenia wymaga fakt, że wcale nie była ona łatwa, gdyż sympatyczna ekipa z Pęcza prezentowała się korzystnie, lepiej niż przewidywaliśmy. Nie można jej było odmówić wykazania się ogromną ambicją i pokładem zaangażowania oraz cechami wolicjonalnymi. Większa dojrzałość piłkarska była jednak po stronie podopiecznych bossa Kostka i to oni z podniesionymi głowami mogli opuścić murawę.

KORONA PĘCZ SZCZAWIN - NEFRYT JORDANÓW ŚLĄSKI 1-2 (0-1)

Skład (Nefryt):
I. Brzezicki - S. Filas, B. Kuc , M. Czyż, J. Szczęśniak (46 min. T. Mirowski) - P. Ziemba (83 min. A. Gieracki), D. Banaś, P. Turkiewicz (46 min. P. Zgrys), A. Brzeźny, M. Antoń (46 min. D. Lech, 80 min. R. Gabryś)) - M. Lisowski.

Bramki (Nefryt):
A. Brzeźny 2 (38 i 52 min.).

Żółta kartka (Nefryt):
P. Ziemba.

Sędziowali:
Urycz jako główny oraz Sroka i Niciński.